ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

BŁOGOSŁAWIONA BENIGNA

TAJEMNICA MĘCZEŃSKIEJ ŚMIERCI

W roku 1240 Tatarzy zdobyli Kijów - stolicę Rusi. Echa ich zwycięstwa wprawiały w przerażenie mieszkańców sąsiednich krajów. Dotarły także do Wrocławia, gdzie zdawano sobie sprawę z tego, że groźba tatarskiej nawałnicy jest coraz bliższa. Tatarzy wkrótce odnieśli zwycięstwo pod Chmielnikiem, puścili z dymem niemal cały Kraków, po czym ich wódz Batu wyruszył na Wrocław, po drodze pokonując pod Opolem księcia opolskiego Mieszka Kazimierzowicza. Ten jednak zdołał ujść ze swoim wojskiem do Legnicy, i tam oddał się pod opiekę księcia Henryka Pobożnego.

Niestety 9 kwietnia 1241 roku wojska sprzymierzone przeciwko Tatarom doznały druzgocącej klęsk na przedpolach tego miasta. Sam książę zginął, a wrogowie chociaż nie zdobyli samego miasta, wywieźli ze sobą liczne łupy i dziewięć worków ludzkich uszu, gdyż dla policzenia zabitych, każdemu poległemu chrześcijanowi Tatarzy obcinali jedno ucho. Papież na wieść o klęsce ogłosił krucjatę przeciwko Tatarom pisząc w swoim liście: "Lękać nam się bowiem, aby (Boże uchowaj) przez tych Tatarów za naszego czasu chrześcijaństwo nie zginęło. Sama myśl o tym trwogą kości nasze przeszywa i mózg, suszy ciało, wyniszcza ducha i wszystkie władze umysłu przygnębia, i tyle nam sprawia smutku i utrapienia, że obłąkani, prawie nie wiemy, dokąd się udać po radę".

Walki z Tatarami 1241 roku mają także swój wrocławski epizod. Jak pisze Jan Długosz, a za nim cytuje najnowszy historyk miasta, Norman Davis w książce: "Mikrokosmos, portret miasta środkowoeuropejskiego. Vratislavia. Breslau. Wrocław" : "A kiedy wszyscy mieszczanie ogarnięci podobnym strachem jak krakowianie, do tego stopnia, że chwytali w największym popłochu i pośpiechu tylko cenniejsze rzeczy, uciekali pospiesznie, jakby Tatarzy byli już na miejscu, opuścili miasto pełne nie tylko żywności, ale i wielu bogactw, (...) Tatarzy zaś (...) oblegają zamek wrocławski. Lecz gdy przez kilka dni przeciągali oblężenie (...) brat Czesław (...) modlitwą ze łzami wzniesioną do Boga odparł oblężenie. (...) Tatarów ogarnął strach i osłupienie do tego stopnia, że zaniechawszy oblężenia, uciekli raczej niż odeszli."

Mimo tego, na lewobrzeżnym przedmieściu miasta, Tatarzy pozostawili ruiny i zgliszcza. Z otchłani tych tragicznych wydarzeniach wynurza się postać cysterki błogosławionej Benigny. Niewiele wiemy o tej postaci, gdyż czasy w których żyła nie sprzyjały historiografii, nawet w odniesieniu do osób prowadzących świętobliwe życie. Prawdopodobnie była córką rycerskiego rodu, co warunkowało jej przynależność do trzebnickiego zgromadzenia zakonnego cysterek. Kandydatka, obok posiadanych cech osobistych, musiała wnieść spory posag a na to mogły sobie pozwolić tylko panny znamienitych rodzin.

W czasie zagrożenia tatarskiego z grupą zakonnic przeniosła się do Wrocławia. W opinii księdza Józefa Patera, jej biografa, Tatarzy po bitwie pod Legnicą : "Upojeni tym zwycięstwem uderzyli na ominięty poprzednio Wrocław. Po krótkiej walce zdobyli gród, a jego mieszkańców znanym sobie zwyczajem wycięli w pień. W tej apokaliptycznej wprost zagładzie zginęło wielu wybitnych obywateli miasta, a także ci, którzy szukali w nim schronienia. Wśród nich była trzebnicka cysterka Benigna". Historia milczy na temat szczegółów dotyczących jej śmierci. Prawdopodobnie: "miała mężnie odrzucić ponęty wroga i uratować za cenę męczeńskiej śmierci swoje dziewictwo i wiarę". Coś jednak szczególnego musiało nastąpić, skoro miejscowi, za zgodą biskupa, nadali Benignie tytuł błogosławionej męczennicy.

Breve papieskie Urbana VII z 1634 roku postanowiło, że kult ustalony w latach 1181 - 1534 może być utrzymany, jeśli uzyska potwierdzenie Stolicy Apostolskiej. Niestety o takie potwierdzenie nie zabiegał. Mimo to, kult Benigny trwał nadal, o czym świadczy na przykład formularz mszalny z XIX wieku, a w nim wstawiennictwa wzywane za pośrednictwem Benigny. Odnaleziono także kapliczkę ku jej czci znajdującą się we wsi Ścibie koło Toszka. Niestety nie znamy miejsca pochówku wrocławskiej męczennicy i chociaż jej relikwie przeniesiono do Włocławka, "mistyczny grób Benigny" łączy we Wrocławiu dawne czasy z być może kiedyś odnowionym kultem błogosławionej.

Echa XIII - wiecznych wydarzeń mają także swój lokalny, rybnicko - wodzisławski wymiar. Jedna ze Śląskich legend, która nawiązuje do czasów najazdu Tatarów, mówi o tym jak radlińscy chłopi wyprowadzili w pole Tatarów. Mianowicie, jeden z oddziałów wracających spod Legnicy pustoszył okolice Wodzisławia. Aby przyjść z pomocą oblężonemu grodowi, radlińscy chłopi wymyślili podstęp. Tatarzy byli świetnymi jeźdźcami i używali w tym celu wyłącznie ogierów. Kiedy wiatr zawiał od strony obleganego przez nich grodu, chłopi zebrali wszystkie okoliczne klacze i ustawili je przed otaczającymi zamek bagnami. Tatarskie ogiery wyczuły bliskość klaczy i popędziły w bagna, grzebiąc w nich większość Tatarów. Miejsce tego zdarzenia nazywa się do dzisiaj grodziskiem, zaś uratowani Tatarzy osiedlili się we wsi Mszana, przyjęli chrześcijaństwo i zaczęto nazywać ich Tatarczykami. Mówi się, że do dzisiaj niektórzy mieszkańcy tej wsi zdradzają cechami wyglądu swoje Tatarskie pochodzenie.

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ