ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ EDWARD BOLIK

CHOROBA KTÓRA DAŁA NOWE ŻYCIE

W czasie poświęcenia jankowickiej Studzienki, które miało miejsce 15 sierpnia 1895 roku, ksiądz Teodor Kremski, jeden ze znamienitych uczestników tej uroczystości nakreślił w swoim kazaniu okoliczności kolejnej fazy rozwoju tego świętego miejsca: "W największej biedzie przedśmiertnej mój przyjaciel Bolik uczynił postanowienie, aby wybudować Najświętszej Marii Pannie świątynię i to w miejscu uświęconym krwią męczeńską. Myśmy wszyscy otaczali jego łoże śmiertelne, wszyscy byliśmy świadkami jego walki ze śmiercią. Daremna już była wszelka pomoc ludzka i obawialiśmy się, że w każdej chwili dusza opuści zdrętwiałe już ciało w agonii. NMP pomogła, cudownie pomogła i zdrowego i odpoczętego widzimy naszego przyjaciela przed sobą. On też teraz poświęci tę świątynię zbudowaną na cześć NMP. Radość serdeczna bije z naszych oczu, w gromadach pośpieszyliście tutaj, aby mimo ulewnego deszczu uczestniczyć w poświęceniu tego oratorium."

W "Kronice Jankowic Rybnickich" odnajdujemy opracowanie listu księdza Edwarda Bolika, w którym przedstawiono szczegóły tego niezwykłego zdarzenia: "Po ciężkiej chorobie uświadomił sobie (ks. Bolik) marność tego świata i obowiązek gromadzenia dobrych uczynków dla wieczności. Dlatego czczoną przez daleką okolicę świętość odkupił z prywatnych rąk i godnie przystroił. Jest to tzw. źródło ks. Walentego w Jankowicach. Zakupił teren 5403 m2 i zbudował rodzaj groty lourdzkiej a źródło odpowiednio ujął, aby odwiedzającym dawało wodę. Figury NMP Niepokalanie Poczętej i św. Bernadety w naturalnej wielkości z kamienia i polichromowane wykonał znany artystyczny Mayers Kunstenstalt w Monachium a fundament groty pochodzi z kamieni groty z Lourdes. Inne relikwie są w drodze a wodę z Lourdes mają siostry w szpitalu św. Juliusza w Rybniku. Wszystko to chce 15 sierpnia (1895 roku) w uroczystość Wniebowzięcia NMP poświęcić i podarować Kościołowi filialnemu w Jankowicach".

Jankowicka Studzienka - miejsce, w którym w roku 1433 zginął z rąk husytów ksiądz Walenty, związana jest z wieloma ważnymi wydarzeniami. Jednak, bez wątpienia, choroba księdza Edwarda Bolika a także jego przyrzeczenie wypowiedziane w chwili walki ze śmiercią miały znaczenie szczególne. Były początkiem trwającego do dzisiaj rozwoju tego Sanktuarium Bożego Ciała. W cytowanej już "Kronice Jankowic Rybnickich" jest tekst dotyczący wydarzeń z 15 sierpnia 1895 roku, w którym czytamy: "Każdy chciał w najbliższym miejscu odmówić swoje modlitwy, każdy chciał choć odrobinkę tej wody zaczerpnąć i ze sobą zabrać. Wydawało się, że nie jesteśmy w małych Jankowicach, ale w jakimś sławnym miejscu cudownym. Mimo stale spływającego deszczu wytrwała większość aż do późnych godzin popołudniowych na tym świętym miejscu(...)".

Cytowany fragment zmusza do refleksji dotyczącej czasów współczesnych. Mimo upływu czasu, zmieniającego się stylu życia codziennego i form naszej religijności, Studzienka - miejsce jakże bliskie sercu ksiądz Edwarda Bolika, pozostała oazą modlitwy, wyciszenia, przywiązania do tradycji, wierności dla wiary naszych ojców. Jak przed laty gromadzi ona wielkie rzesze wiernych, którzy pragną stąd zabrać do swoich domów chociaż odrobinę świętej wody. Żadną przeszkodą dla współczesnych pielgrzymów nie są także anomalia pogody często towarzyszące, jak przed laty, uroczystościom religijnym. Czasy minione i współczesne łączy także wydarzenie, które miało miejsce po wspomnianej uroczystości poświęcenia Studzienki. Otóż jej uczestnicy zostali zaproszeni na poczęstunek do miejscowej szkoły. Towarzyszyły mu uroczyste przemowy.

W czasie jednej z nich ksiądz proboszcz Zwierzyna opowiedział o pewnym świętym, który był wspaniałym kaznodzieją, ale na starość stracił wzrok a jego łagodność była często przedmiotem kpin. Tegoż świętego zaprowadził kiedyś pewien chłopiec nad brzeg morza. Okolica był pusta i obfitowała w kamienie. Chłopiec zwrócił się do świętego: "Ojcze, tu jest dużo ludzi, wygłoś kazanie". Ten wysłuchał prośby. Nagle głośne brawa i tysiące oklasków odezwało się wokół. Przerażony chłopiec upadł do nóg świętego i prosił go o przebaczenie. Ten odparł: "Skoro ludzie milczą, muszą przemówić kamienie". Ksiądz Zwierzyna konkludował: "Kamienie nagromadzone przez księdza Bolika musiałyby się odezwać i głosić w jakiej życzliwości tworzył to dzieło i zakończył na chwałę NMP".

Symbolika "mówiących kamieni" znalazła także w Jankowicach swoje współczesne oblicze. Kaplicy księdza Bolika nie ma już w Studzience. Na jej miejscu wzniesiono nową, lecz przepełnione modlitwą wielu pokoleń kamienie z rozebranego obiektu stały się podstawą figury Anioła umieszczonej niedawno na przykościelnym parkingu. To symbol łączności tego co dawne, z tym co stanowi wymiar naszych czasów, a także pamięci o księdzu Boliku, od którego zaczęła się historia Studzienki doprowadząca ją do rangi lokalnego sanktuarium.

Droga życiowa księdza Edwarda Bolka nie ogranicza się do jankowickiego epizodu. Kapłan urodził się 26 maja 1823 roku w Nieczysławicach w kozielskiem w rodzinie nauczyciela Filipa Bolika i Józefy Bolik z domu Glatzel. Ukończył gimnazjum w Głubczycach a później studia teologiczne we Wrocławiu. Święcenia kapłańskie przyjął w tym mieście w roku 1849. Pracował jako wikary w Żorach, Leśnicy, Rudach i w Berlinie przy kościele św. Jadwigi. Już w czasie studiów był aktywnym członkiem Towarzystwa Literacko-Słowiańskiego, stąd jego "karne"" skierowanie na berlińską parafię, jak to określano "na brandenburskie piaski". W roku 1861 objął parafię w Rybniku. Stało się to na skutek pomyłki. Probostwo miało przypaść jego bratu Ludwikowi, lecz nominację błędnie wysłano do Berlina zamiast do Gierałtowic.

Ksiądz Edward Bolik, już jako proboszcz, piastował urząd inspektora szkolnego. Troszczył się o miejscowy szpital św. Juliusza, wspomagał studentów, troszczył się o rybnicki kościół pw. Matki Boskiej Bolesnej. Po długim pobycie w Berlinie zdumiony był religijnością Górnoślązaków. Po pierwszych oporach wspierał kult św. Antoniego w swojej parafii. Wykazywał szczególne zamiłowanie do Jankowic jako miejsca słynącego łaskami. W roku 1868 kazał wymalować miejscowy kościół łącznie z ołtarzami, obrazami i stacjami drogi krzyżowej. Malarzowi Teodorowi Gajdzie nakazał namalować dwa obrazy jakże znaczące dla miejscowego kościoła. Jeden przedstawiał ukrycie Najświętszego Sakramentu, drugi zamordowanie księdza Walentego.

Był człowiekiem słabego zdrowia, co wiązało się z częstymi wyjazdami o charakterze leczniczym. Jako proboszcz musiał pokonywać liczne trudności. Bezskutecznie prosił o trzeciego wikarego, odpierał zarzuty lokalnej prasy dotyczące zbyt małej liczby mszy św. w języku niemieckim, przeżył prawdziwą "wojnę" o jankowicką Studzienkę wytoczoną przez grupę mieszkańców Marklowic. Zmarł 16 września 1899 roku dwa miesiące po złotym jubileuszu kapłaństwa. Został pochowany w gotyckiej kaplicy, którą przygotował sobie jeszcze za życia, usytuowanej na nieistniejącym już dzisiaj starym rybnickim cmentarzu przy obecnym kościele akademickim.

Wedle zeznań Longina Musiolika, znawcy historii miasta, grobowiec księdza Bolika zdewastowano w latach siedemdziesiątych minionego stulecia. Życie kapłana nierozerwalnie wiąże się także z budową rybnickiego kościoła pw. św. Antoniego Padewskiego, świątyni budowanej w latach 1903-1905 a poświęconej 29 września roku 1907, więc przed niespełna stu laty. Rybnicki historyk dr Bogdan Kloch, w oparciu o dostępne źródła dowodzi, że to właśnie ksiądz Bolik był inicjatorem budowy tej świątyni. W roku 1869 rybnicka parafia liczyła ponad 12 tysięcy dusz, więc istniała konieczność budowy nowego kościoła. Wspomagali go w tym mieszczanie rybniccy, wysyłając stosowne pisma do kurii wrocławskiej. W maju 1897 roku sfinalizowano zakup gruntu powyżej istniejącej już kapliczki św. Antoniego.

Istniał także niezrealizowany projekt powierzenia nowej świątyni pod opiekę konwentowi franciszkańskiemu, który miał otrzymać przyległy teren pod zabudowania klasztorne. Ksiądz Bolik podjął nawet decyzję o budowie świątyni bez uzgodnienia tego z władzami diecezjalnymi. Te jednak nakazały przerwanie rozpoczętych już prac. Dzieło rybnickiego proboszcza kontynuował, z jakże pozytywnym skutkiem, jego następca ksiądz dr Franciszek Brudniok. Należy jednak wyrazić nadzieję, że osoba księdza Bolika zostanie przypomniana mieszkańcom ziemi rybnickiej w czasie obchodów stulecia naszej bazyliki.

[Rozmiar: 159722 bajtów]

Jankowicka Studzienka 1932 r.

[Rozmiar: 103359 bajtów]

Jankowicka Studzienka 1935 r.

[Rozmiar: 132668 bajtów]

Jankowicka Studzienka dzisiaj

[Rozmiar: 156369 bajtów] [Rozmiar: 130735 bajtów] [Rozmiar: 123725 bajtów]

Figura Anioła przeniesiona ze Studzienki

[Rozmiar: 119933 bajtów]

Obraz przedstawiający Ks. Walentego

Fot. Piotr Ściborski

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ