ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ NORBERT BOŃCZYK

GÓRNOŚLĄSKI HOMER

Od wieków Ślązaków utożsamiano z ludźmi ciężkiej pracy, stroniącymi od nauki i zdobywania wiedzy, rzadko sięgającymi po książkę, nieczęsto mogącymi pokusić się o trud tworzenia dzieł literackich. W stereotypie tym jest wiele racji, aczkolwiek zdarzały się wyjątki. Jednym z nich jest postać księdza Norberta Bończyka, zwanego "śląskim Homerem".( Homer - największy poeta starożytnej Grecji). Oceny dorobku tego niezwykłego kapłana i poety w sposób bardzo trafny dokonuje prof. dr hab. Franciszek Antoni Marek, były rektor Uniwersytetu Opolskiego: "Ślązacy powinni być dumni z posiadania takiego poety, jakim był Bończyk.

Żaden inny zakątek ziemi polskiej nie może się poszczycić odpowiednikiem "Homera górnośląskiego", który z taką żarliwością ukochał swoją ziemię rodzinną wraz z jej ludem, przyrodą, kulturą i specyfiką, a który jednak nigdy nie zasklepił się w ciasnym podwórku środowiska prowincjonalnego, z którego wyszedł, lecz obejmował swoim gorącym sercem i szlachetnym umysłem całą Polskę i cały jej naród."

Urodził się 6 czerwca 1837 roku w Miechowicach koło Bytomia w typowo śląskiej rodzinie chłopa Walentego Bończyka i jego żony Hanny z domu Łukaszczyk. Dzieciństwo przyszłego księdza upływało często w skrajnej nędzy i troskach. W 1847 roku zmarła mu z powodu tyfusu głodowego matka, a później dwie siostry. Z domu rodzinnego wyniósł znajomość gwary śląskiej i szacunek do swoich współrodaków. Z językiem polskim zetknął się dopiero w szkole ludowej w Miechowicach. Następnie ukończył szkołę miejską w Bytomiu oraz gimnazjum w Gliwicach, po czym odbył studia uniwersyteckie we Wrocławiu. Tam był członkiem Towarzystwa Literacko - Słowiańskiego, dzięki czemu poznał dokładnie język polski, co z kolei pozwoliło mu na zapoznanie się z największymi dziełami naszej literatury. Szczególnie upodobał sobie twórczość Adama Mickiewicza. Po święceniach kapłańskich, w roku 1862, otrzymał w Piekarach posadę wikarego Tam zaczął pisać wiersze po polsku i drukować je w "Zwiastunie Górnośląskim".

.

Od roku 1865 przebywał w Bytomiu, najpierw jako wikary księdza Józefa Szafranka, a po jego śmierci, w roku 1874, zawiadywał całą parafią, chociaż mianowania na proboszcza doczekał się dopiero w roku 1886, na siedem lat przed śmiercią. W Bytomiu założył kasyno, w którym odbywały się wykłady dla wszystkich stanów. Dla młodzieży stworzył Towarzystwo św. Alojzego, dla robotników katolickie związki robotnicze. W ciężkich czasach "Kulkurkampfu", walczył z biedą, upaństwowieniem szkół, wprowadzeniem języka niemieckiego jako wykładowego nawet na najniższym szczeblu szkolnictwa.

Zmarł 19 stycznia 1893 roku w Bytomiu, tam też w kaplicy cmentarnej przy ulicy Piekarskiej spoczywają jego zwłoki. Ksiądz Norbert Bończyk to jednak przede wszystkim wybitny poeta, piewca piękna swoich ojczystych stron. Jego poemat, "Stary Kościół Miechowski", jest miniaturą Mickiewiczowskiego "Pana Tadeusza". Dotyczy to zarówno formy utworu jak i zapożyczeń tematycznych. Lat dziecinnych, szczęśliwych przebłogie wspomnienia.
Zanieście ducha mego do owych drzew cienia,
W których cichej świątyni był mi światem całym
Dom rodzinny, drzewiany z dachem podstarzały
(SKM I 1 - 4)

Bończyk był "urodzonym" poetą, tworzył z potrzeby serca, jednak miał wyraźny kompleks twórczy. Sądził, że nie dysponuje tak szerokim wachlarzem przeżyć i doświadczeń jak Mickiewicz, że posiada uboższy warsztat poetycki. Uważał, że nie stać go na napisanie czegoś tak pięknego i wzniosłego jak "Pan Tadeusz". O swoim drugim poemacie "Góra Chełmska" pisał w liście do księdza Augustyna Weltzla: "Ponieważ "Stary Kościół Miechowski" opiewa tylko lokalne zdarzenia, przeto postanowiłem, nabrawszy odwagi i zaufania do własnych sił, napisać coś w tym rodzaju, co by wszyscy mogli czytać. Góra św. Anny, cel dorocznych moich pielgrzymek, już dawno zajmowała moje myśli". Siła i wielkość poezji Bończyka tkwi w tym, że była ona adresowana do konkretnego, śląskiego odbiorcy.

Mimo upływu lat, wyzbywając się separatyzmu, pozwala nam dzisiaj jeszcze bardziej zakorzenić się w naszej "małej ojczyźnie". Bo jak pisze urodzony w Pszowie współczesny poeta, ks. Jerzy Szymik,: "(...) odcięte korzenie są nie do odbudowania. I ja albo wyhoduję na swoim korzeniu dobre drzewo życia, albo - jeśli będę uciekał od tego, skąd jestem i kim jestem - nie zrobię ze swego życia nigdy niczego prawdziwie dobrego. A z drugiej strony, jestem bardzo głęboko przekonany, że suma cnót i wartości tej ziemi jest większa od sumy jej wad. I że warto się było tu urodzić." Żeby się jednak przekonać o wielkości i wartości poezji księdza Bończyka, trzeba czytać jego dzieła. Wszakże sam "śląski Homer" napominał z goryczą:
Któż tam księgi czyta,
Któż tam aby o imię pisarzy pyta,
Co z niezrównaną sztuką te księgi pisali ?
Często, co wielcy stworzą, nędznie gubią mali.

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ