ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ KONSTANTY DAMROT

KOCHANOWSKI ŚLĄSKIEJ POEZJI

5 marca 1895 roku w szpitalu bonifratrów w Pilchowicach zmarł ksiądz Konstanty Augustyn Damrot. W czasie ceremonii pogrzebowej, która miała miejsce na cmentarzu klasztornym i odbywała się w języku niemieckim, tłumnie zebrany miejscowy lud odmówił po polsku "Ojcze nasz" za duszę zmarłego kapłana-poety, oddając tym gestem hołd Damrotowi. Potomni nie bez racji porównywali go do Jana Kochanowskiego, największego poety polskiego renesansu. Ksiądz Damrot urodził się w Lublińcu 14 września 1841 roku jako dziewiąte z jedenaściorga dzieci rolnika i kościelnego Konstantego i jego żony Karoliny z domu Juttner. Damrotowie byli typową rodziną śląską posługującą się na co dzień językiem polskim i niemieckim.

Edukacją Konstantego zajęli się: jego stryj ks. Franciszek Damrot -wychowanek gimnazjum cystersów w Imielnicy oraz Juliusz Juttner, z którym w roku 1847 Konstanty wyjechał do Poradyża w Wielkopolsce. Tam zapoznał się z literaturą polską. W roku 1853 rozpoczął naukę w Gimnazjum św. Macieja we Wrocławiu a następnie kontynuował ją w gimnazjum opolskim, gdzie zdał maturę z językiem polskim jako przedmiotem nadobowiązkowym. W czasie wakacji odwiedzał rodzinę w Lublińcu, w Głogówku i w Kielcach. Poznawał kraj i to znalazło odzwierciedlenie w pierwszych jego utworach poetyckich z cyklu "Z podróży".

Zainteresował się historią i krajobrazem ojczystym. Niestety w tym czasie zachorował na gruźlicę i lęk przed tą chorobą towarzyszył mu do końca życia. W roku 1862 rozpoczął studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Wrocławskiego. Pochłonęła go bezgranicznie literatura polska. Należał do Towarzystwa Literacko - Słowiańskiego, uczęszczał na wykłady lektorów języka polskiego. W roku 1864 przeszedł na Wydział Teologiczny tej samej uczelni. Rok później wstąpił do Towarzystwa Górnoślązaków i został jego prezesem. Uczestniczył w wojnie prusko-duńskiej i prusko-austriackiej.

Po wstąpieniu do alumnatu i ukończeniu studiów, 27 czerwca 1867 roku, otrzymał święcenia kapłańskie. Pod pseudonimem Czesław Lubiński wydał zbiór 64 wierszy pt. "Wianek z Górnego Śląska". Już jako kapłan pracował w Lublińcu, był kapelanem na zamku w Koszęcinie. Uczył języka polskiego w seminarium nauczycielskim w Pilchowicach. Ponieważ był nauczycielem bardzo cenionym przez władze i uczniów, otrzymał nominację na stanowisko dyrektora seminarium nauczycielskiego na Kaszubach a później również został inspektorem miejscowych szkół ludowych. W swoich książkach pisanych po polsku cytował polskich poetów i pisarzy, pisał o polskich świętych. Publikował w "Gazecie Toruńskiej". Odbył podróż do Warszawy i na Jasną Górę.

Po 13 latach powrócił na Śląsk i został dyrektorem seminarium nauczycielskiego w Opolu, które przeniósł do Pruszkowa. Ciągle publikował, między innymi w "Gazecie Opolskiej" i w "Nowinach Raciborskich". Po przejściu na emeryturę w roku 1892, po 25 latach kapłaństwa i pracy pedagogicznej, zamieszkał w klasztorze bonifratrów w Pilchowicach, uczestnicząc nadal w życiu społecznym i politycznym. Już po jego śmierci ukazał się kolejny zbiór utworów zatytułowany "Wiersze ostatnie". Twórczość, szczególnie poetycka, ks. Damrota stanowiła wyraźny postęp w polskim piśmiennictwie śląskim. Była ona zróżnicowana tematycznie i dotyczyła wierszy miłosnych, liryków sławiących piękno przyrody, a także utworów patriotycznych. W jednym z nich autor pisał o swoim ukochanym Śląsku:

Od cudzoziemczej głupoty wzgardzona,
Wzgardę niesłuszną niweczą twe syny
Kochając i ceniąc nad wsze krainy.
Gdzie Odra poważna toczy swe wody
Śród ciemnych lasów i łanów kłosistych;
Gdzie schludne domki, spokojne zagrody
W dolinach i na wybrzeżach spadzistych,
Jak na kobiercu kwiaty rozsypane;
Gdzie się po polach pieśni rozlegają
W drogim po ojcach języku śpiewane;
Gdzie w kniejach dziki i łanie bujają,
I gdzie z kominów niebotyczne chmury
Dymu się wiją, płomienie buchają,
A młoty w kruszec jakby taran w mury
Z trzaskiem piorunu stale uderzają;
Gdzie skarby dobywa ukryte w ziemi
Ludność potulna, z uczciwości znana,
Przebiegłych przybyszów bogacąc niemi:
To moja śląska ojczyzna kochana.

[Rozmiar: 134884 bajtów] [Rozmiar: 136376 bajtów]

Fot. Piotr Ściborski

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ