ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ MAREK DROGOSZ

ZAGADKOWA ŚMIERĆ ŚLĄSKIEGO EGZORCYSTY

[Rozmiar: 26264 bajtów]

Jedną z najciekawszych książek wydanych w ostatnim czasie przez Księgarnię św. Jacka w Katowicach jest praca Grzegorza Felisa „Ostatnie rekolekcje śląskiego egzorcysty, ks. Marek Drogosz” Katowice 2009. W notce umieszczonej na okładce czytamy:„Wiele przenikających się obrazów i wspomnień o zmarłym w 2003 roku ks. dr. Marku Drogoszu autor zestawia w rodzaj biografii tej nietuzinkowej postaci: kapłana, rekolekcjonisty, egzorcysty, a cytowane wypowiedzi ks. Drogosza pozwalają bliżej poznać duchowość tego śląskiego kapłana. Książkę wzbogaca aneks z zapiskami rekolekcji i kazaniami ks. Marka oraz płyta CD z nagraniami jego ostatnich rekolekcji (…)”.

W książce umieszczono kilkanaście zdjęć ilustrujących kolejne etapy życia kapłana. Widzimy na nich człowieka o dobrotliwej i uśmiechniętej twarzy, skupionego w czasie odprawiania mszy polowej podczas pielgrzymki na Słowacji, uczestnika szkolnej akademii w Liceum Sióstr Urszulanek w Rybniku i spotkania klasowego, a także w czasie osobistego spotkania z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Szczególnie tragiczny wymiar mają fotografie zrobione w Białogórze w okolicy Pucka nad Morzem Bałtyckim, gdzie ksiądz Marek od wielu lat spędzał swój urlop. W tym urokliwym miejscu dobiegło kresu Jego życie. Świadkowie tragicznych wydarzeń z dnia 7 sierpnia 2003 roku, długoletni ratownicy Barbara i Jan Baranowie wspominają:

„Trzy dni przed śmiercią ks. Marek walczył z wodą (...) ja akurat szłam z psem na spacer i widziałam, że morze było już wzburzone, że on pływa i mu pogroziłam palcem (…). Na początku sierpnia morze było dosyć wzburzone. On jednak nie zważał na to i jednego dnia wchodził – na czym go nakryliśmy, drugiego dnia też i Janusz go upomniał. Trzeciego dnia …zginął (…). W dniu śmierci ks. Marka warunki do pływania były niemal ekstremalne; trwał sztorm od 3-4 stopni w skali Boforta (…). I dlatego uważamy, że właśnie szatan go wtedy kusił. Bo wyraźnie go kusił przez te pierwsze dni sierpnia (…). Tragicznego dnia ks. Marek był zmęczony. Był to trzeci dzień sztormu; obydwaj weszliśmy do wody (…). Staraliśmy się pływać żabką, ale czuliśmy, że stoimy w miejscu (…) powiedziałem do niego: „Ja rezygnuję i radzę księdzu wychodzić”. Na co on odpowiedział: „Ja sobie jeszcze popływam” – i rzucił się w spienione fale”.

Mimo natychmiastowej akcji ratowniczej oraz interwencji helikoptera ratunkowego i reanimacji trwającej 1,5 godziny kapłana nie zdołano przywrócić do życia.

W cytowanej książce umieszczono życiorys napisany przez samego księdza Drogosza:„Urodziłem się 17 września 1959 roku w Rybniku Boguszowicach. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpocząłem naukę w Liceum Ogólnokształcącym im. Powstańców Śląskich w Rybniku. Po zdaniu egzaminu dojrzałości, w roku 1978 wstąpiłem do Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie. Święcenia kapłańskie otrzymałem w katowickiej katedrze pod wezwaniem Chrystusa Króla 4 kwietnia 1985 roku z rąk śp. ks. bp. Herberta Bednorza(…)”.

Kolejnym etapem posługi kapłańskiej było uzyskanie stopnia magistra teologii na podstawie pracy i zdania egzaminu z zakresu patrologii (patrologia z greckiego: patres i logos - nauka Ojców Kościoła, działających w pięciu pierwszych wiekach. Obejmuje dwa wielkie obszary zagadnień, którymi zajmowali się Ojcowie: o Bogu i o człowieku), posługa wikarego w parafii pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Tychach, studia na Wydziale Teologicznym Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie zakończone licencjatem. Następnie został mianowany wikariuszem w parafii Przemienienia Pańskiego w Bobrownikach i rozpoczął kolejne studia z zakresu teologii życia wewnętrznego. Sprawował urząd prefekta Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Katowicach, odbył studia doktoranckie na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie zakończone uzyskaniem stopnia naukowego doktora teologii. Został ustanowiony katechetą oraz kapelanem Sióstr Urszulanek w Rybniku a także był rekolekcjonistą diecezjalnym w Domu Rekolekcyjnym Archidiecezji Katowickiej im. Biskupa Stanisława Adamskiego w Kokoszycach, a później w Domu Rekolekcyjnym w Panewnikach.

W kontekście przyczyn śmierci księdza Drogosza niezwykle ciekawie przedstawia się ten etap życia kapłana, w którym, decyzją arcybiskupa Zimonia, mianowano go egzorcystą na terenie archidiecezji katowickiej. W wywiadzie udzielonym dla kwartalnika „Sekty i Fakty” ksiądz Marek snuje kilka, zgodnych z kanonem 1172, paragrafem 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, refleksji:„Nikt nie może dokonywać zgodnie z prawem egzorcyzmu nad opętanym, jeśli nie otrzyma od ordynariusza miejsca specjalnego i wyraźnego zezwolenia”.Biskup wyznacza na egzorcystę kapłana, co do którego ma pewność, że cechuje go: pobożność, wiedza, roztropność, nieskazitelność w życiu i który te cechy stale rozwija i wzbogaca. Egzorcysta musi często spowiadać się, gdyż sakrament pojednania jest dla niego wsparciem w pracy nad sobą.

Z egzorcyzmem mamy do czynienia, gdy kapłan nakazuje złemu duchowi opuszczenie osoby opętanej. Egzorcyzmom towarzyszą specjalne obrzędy. Egzorcysta musi rozpoznać objawy opętania człowieka przez złego ducha i nie mylić ich na przykład z chorobą psychiczną. Objawami opanowania człowieka przez złego ducha mogą być: posługiwanie się lub rozumienie przez osobę opętaną nieznanego wcześniej języka, siły fizyczne nieproporcjonalne do wieku i możliwości danej osoby, gwałtowna nienawiść do Boga, Najświętszego imienia Jezusa, Najświętszej Maryi Panny i Świętych, do Kościoła i Słowa Bożego, do przedmiotów sakralnych, obrzędów sakramentalnych i świętych obrazów.

Przyczyny śmierci księdza Marka w kontekście jego posługi egzorcysty znalazły odzwierciedlenie w homilii księdza arcybiskupa Damiana Zimonia wygłoszonej w czasie mszy pogrzebowej, która miała miejsce 12 sierpnia 2003 roku w Rybniku Boguszowicach Ksiądz arcybiskup powiedział między innymi:„Ludzkie życie jest wielką tajemnicą, to jakaś ogromna prawda o człowieku (…). A tą tajemnicą najbardziej dramatyczną jest tajemnica śmierci, zwłaszcza tak nagłej, niespodziewanej śmierci w blasku słońca, w otoczeniu urlopowym. Znamy naukę katolicką na temat szatana, księcia tego świata, zbuntowanego anioła (…). Jestem bardzo wdzięczny Księdzu Doktorowi, którego pogrzeb dziś odprawiamy, że tak poważnie podszedł do zagadnienia. W wielu wypadkach sam byłem bezradny (…). Stoimy wobec tajemnicy zła. Ksiądz Marek zmagał się z nim instytucjonalnie (...). Był zawsze gotowy. „Ks. biskup może mnie posłać gdziekolwiek” – powiedział mi kiedyś. To jest przykład jego wiary, jego nadziei. On już zwyciężył. Śmierć przyszła nagle, niespodziewanie, jak powtórny chrzest w wodach Bałtyku (…)”.

Pogrzeb księdza Drogosza przerodził się w wielką manifestację miłości parafian św. Barbary w Boguszowicach a także wiernych, sióstr zakonnych i kapłanów z całego kraju, do wspaniałego, ciepłego, przystępnego, uśmiechniętego człowieka, spowiednika i egzorcysty. Ilość uczestników pogrzebu, mimo sezonu wakacyjnego, wskazywała, że żegnano kogoś niezwykłego, autentycznego, wpatrzonego w Boga, lecz realnie stąpającego po ziemi, „specjalisty od spotkania człowieka z Bogiem”. Szczęście mieli ci, którzy za życia znali księdza Marka i dla nich śmierć kapłana była szczególnie wielkim ciosem.

Doczesne szczątki księdza Marka Drogosza złożono w grobowcu rodziny Drogosz na boguszowickim nowym cmentarzu. Spoczywają w nim także matka i ojciec kapłana. Na wykonanym z czarnego marmuru grobowcu widnieje napis„…Aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano…”.W oddali widać bloki miejscowego osiedla. Na grobie zawsze świecą się znicze i ułożone są świeże kwiaty. To kolejny symbol ludzkiej pamięci. Również w Białogórze, ku czci kapłana, ufundowano dwie pamiątkowe tablice z brązu i ze szkła. Umieszczono na nich napis:„Prezbiter Bożego Ducha. 17.09. 1959 śp. Ks. dr Marek Drogosz 7.08.2003”.Droga życia kapłana dobiegła końca, pozostało jednak pytanie: „Czy śmierć śląskiego egzorcysty była dziełem szatana?”

[Rozmiar: 154726 bajtów]

Fot. Piotr Ściborski

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ