ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ ANDRZEJ FAULHABER

MĘCZENNIK KONFESJONAŁU

Jednym z najbardziej popularnych na Śląsku świętych jest Jan Nepomucen (1350-1393), zwany u nas pieszczotliwie i swojsko Nepomuckiem. Był on czeskim księdzem przebywającym na dworze arcybiskupa praskiego Jana Jenzensteina, który popadł w konflikt z królem czeskim Wacławem IV Luksemburczykiem. Ofiarą tego sporu został św. Jan Nepomucen. Już po jego śmierci rozniosła się wieść, że zginął w obronie tajemnicy spowiedzi. Prawdopodobnie był zmuszany przez króla do wydania grzechów jego małżonki.

Tacy historycy jak: Tomasz Ebendorfer z Haselbach i kanonik Paweł Żydek twierdzą, że Nepomucen został poddany torturom a następnie zrzucony z mostu Karola do rzeki Wełtawy. Kult tego męczennika wzmógł się po roku 1729, kiedy ogłoszono Go świętym. Św. Nepomucen czczony jest szczególnie w krajach Europy środkowej, jako patron sakramentu spowiedzi, dobrej sławy, zaś na Śląsku wystawiono kilkaset jego figur najczęściej umieszczonych przy mostach, rzekach czy też innych ciekach wodnych. Figury świętego możemy oglądać na przykład w Rybniku przed kościołem Matki Boskiej Bolesnej i na szczycie fontanny na rynku.

Ponad 400 lat później, w kościele parafialnym w Kłodzku, pochowany został ksiądz Andrzej Faulhaber urodzony w tym mieście 25 maja 1713 roku. Podobnie jak św. Jan Nepomucen zginął on za zachowanie tajemnicy spowiedzi świętej. Jednak jego mordercami byli Prusacy. Andrzej Faulhaber był synem kowala i budowniczego zegarów wieżowych. Od wczesnej młodości był wychowywany w duchu dobroci i szlachetności. Ukończył szkołę w Kłodzku, następnie gimnazjum i po studiach teologicznych, we wrześniu 1750 roku, przyjął święcenia kapłańskie. Był wikarym w Lądku, Dusznikach, Działoszynie a potem w Kłodzku. Praca w tej placówce była trudna.

Po przyłączeniu Hrabstwa Kłodzkiego do Prus, nowi władcy wprowadzili wysokie podatki na utrzymanie wojska oraz w brutalny sposób, który urągał godności człowieka, ściągali rekrutów do służby wojskowej. Taki proceder nigdy nie miał miejsca w czasach przynależności tych ziem do katolickich Habsburgów. Ponadto król pruski Fryderyk II wydawał kolejne tzw. patenty przeciwko uciekinierom z wojska, a kłodzkich jezuitów skazał w roku 1757 na banicję. Jeden z wykonawców rozkazów króla, gen. Henryk August de la Matte, nakazał zamykać wszystkie kościoły po porannej mszy świętej, o godzinie 7.00 w lecie i o godzinie 8.00 w zimie.

Pod naciskiem władzy świeckiej biskup wrocławski Filip Gothard Schaffgotsch wydał list pasterski do spowiedników, aby ci pouczali żołnierzy pruskich, że złamanie przysięgi żołnierskiej jest ciężkim grzechem. Zagroził także odebraniem prawa słuchania spowiedzi księżom, którzy namawialiby żołnierzy do dezercji. Władze miały prawo traktować takich księży jak dezerterów. 6 maja podczas walk rozgrywających się w okolicach Pragi uciekło dwóch żołnierzy pochodzących z ziemi kłodzkiej. Byli to: Józef Nentwig i Jan Jerzy Veit. Wkrótce schwytano ich w okolicach Radkowa i postawiono przed sądem. Próbowali się bronić przed oskarżeniami. Między innymi zeznali, że w czasie spowiedzi u księdza Faulhabera, na pytanie żołnierzy: "Czy dezercja jest wielkim grzechem", ten miał im odpowiedzieć: "Owszem jest, ale nie tak ciężkim, aby nie miał być odpuszczony" i udzielił im rozgrzeszenia.

Księdza aresztowano, przesłuchano i umieszczono w więzieniu razem z pospolitymi przestępcami. Nie pomogły tłumaczenia księdza o niemożności wyjawienia przez niego tajemnicy spowiedzi oraz ponowne przesłuchania jednego z denuncjatorów, który zmienił poprzednie zeznania. 30 grudnia wykonano na księdzu Faulhaberze wyrok śmierci przez powieszenie. W ostatnim słowie poprosił on współwyznawców o odmówienie z nim: "Ojcze Nasz i Zdrowaś Mario".

Już po egzekucji, mimo ponownego oświadczenia Nentwiga o niewinności jego spowiednika, nie pozwolono zdjąć z szubienicy ciała księdza, aż samo spadnie. Pozostało ono więc na miejscu stracenia 2 lata i siedem miesięcy. Dopiero po wkroczeniu do Kłodzka Austriaków, 26 lipca 1760 roku, ciało księdza zdjęto, ubrano w kapłańskie szaty, wystawiono w otwartej trumnie i 28 lipca pochowano w kaplicy kłodzkiego kościoła parafialnego pomiędzy ołtarzem Nawiedzenia NMP i zakrystią.

Do dzisiaj nie podjęto niestety starań o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Faulhabera, a po II wojnie światowej osłabł już kult tego męczennika. Mimo to pamiętamy o grobie śląskiego kapłana znajdującym się w kościele pw. Wniebowzięcia NMP, jednej z najpiękniejszych świątyń Ziemi Kłodzkiej i najstarszym zachowanym kościele Kłodzka.

Na zakończenie słowa ks. Franciszka Grudnioka zaczerpnięte z jego książki "By owoc przynosili ... Rozważania o kapłaństwie": "Konfesjonał jest miejscem świętym, o wiele świętszym niż krzak ognisty (...). W tym miejscu rozstrzyga się walka o dusze między Bogiem a Księciem Ciemności. (...). Ileż to razy - nie bez słuszności - porównywano konfesjonał do grobu, z którego wychodzą zmartwychwstali grzesznicy (...). Kapłan- spowiednik (...) w stosunku do wszystkich garnących się do sakramentu pokuty powinien być nie tylko sędzią, ale i lekarzem, nauczycielem, przyjacielem". Dodajmy - czasami może się stać także męczennikiem konfesjonału.

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ