ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ EMIL TEODOR JATZEK

SPOCZĄĆ WŚRÓD SWOICH
W MAGICZNYCH RUDACH

W życiu księdza Emila Jatzka - proboszcza w Rudach, szczególne, wręcz symboliczne znaczenie mają dwa wydarzenia. Opisuje je Lucjan Durszlag w aneksie książki księdza Franciszka Wolnika: "Matka Boska Rudzka. Dzieje sanktuarium w Rudach Wielkich". Pierwsze miało miejsce w styczniu 1945 roku, gdy żołnierze Armii Radzieckiej dokonali spalenia zamku księcia raciborskiego oraz kościoła parafialnego Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, obiektów należących do roku 1810 do zakonu cystersów: "Nie sposób dziś przedstawić co działo się w duszy tego kapłan, co przeżywał, widząc w gruzach i zgliszczach trud i wysiłek swoich poprzedników i wielu pokoleń parafian z Bargłówki, Jankowic, Kolonii Oenerowskiej, Rud, rudy Kozielskiej i Stodół (...) Kościół rudzki z wieloma pamiątkami, pięknym wystrojem, cudownym obrazem Matki Boskiej przyciągał rzesze wiernych. W tej świątyni przebywali dostojnicy Kościoła i ludzie znani w świecie: wyższe duchowieństwo, monarchowie, ludzie kultury i nauki, goście opatów w okresie istnienia klasztoru i goście na zamku późniejszych właścicieli." Kolejne lata kapłana stojącego w obliczu zagłady świątyni zostały dopełnione goryczą. Ksiądz Jatzek tak wspominał sytuację ludu Bożego powierzonego swojej pieczy: "(...) jestem proboszczem wdów i sierot", "(...) wszyscy mężczyźni od 16 do 50 lat zostali wywiezieni do Rosji", "Panował tu tyfus, ludzie są biedni". Mimo tak trudnej sytuacji społecznej i gospodarczej proboszcz podjął, w latach 1945-1950, trud odbudowy świątyni i zakończył swoje dzieło pełnym sukcesem.

Klamrą zamykającą jakże wspaniały czas przewodzenia księdza Jatzka rudzkiej parafii jest inne symboliczne wydarzenie. Był rok 1958, jednocześnie 76. rok życia kapłana. Mimo pogarszającego się stanu zdrowia, proboszcz nie chciał ograniczyć swojej działalności a także poddać się stosownemu leczeniu. W święto Bożego Ciała "przy czwartym ołtarzu przed probostwem siedząc na krześle, obchodził święto Najświętszego Sakramentu. Prawie cała parafia przechodziła przed swoim długoletnim pasterzem. Po raz ostatni żegnał się ze swoją społecznością parafialna". Niestety tego samego dnia otrzymał wiadomość o śmierci swojego najstarszego brata. Kilka dni później, 12 czerwca, sam zmarł. Pogrzeb odbył się dwa dni później w Rudach. Mszy św. odprawionej w świątyni, którą w wielkim trudzie ksiądz Jatzek odbudował, przewodniczył biskup Franciszek Jop. Ciało, na wyraźna prośbę kapłana, złożono w grobie na rudzkim cmentarzu "(...)wśród swoich parafian, którym przez 34 lata duszpasterzował", "(...) w ciszy otaczającego cmentarz lasu".

Droga życiowa kapłana rozpoczęła się 23 grudnia 1881 roku w Raciborzu, gdzie przyszedł na świat w niezamożnej rodzinie Henryka i Pauliny Jatzków. Ukończył szkołę podstawową i gimnazjum w Raciborzu, następnie teologię na Królewskim Uniwersytecie we Wrocławiu. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk kardynała Jerzego Koppa 22 czerwca 1907 roku. Studia przygotowały go do podjęcia pracy duszpasterskiej wśród ludności posługującej się językami: polskim i niemieckim. Jako wikary pracował kolejno: w Dębiu - dzisiejszej dzielnicy Katowic, później w Koźlu, Polskiej Cerekwi, Sławięcicach i w miejscowości Mokre. W roku 1913 został mianowany kuratorem kaplicy zamkowej pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Pławniowicach - posiadłości rodziny von Ballestrem. Po 11 latach otrzymał parafię w Rudach. Liczyła ona wtedy 4500 parafian. Dał się poznać jako kapłan wykazujący się niezwykłym szacunkiem i serdecznością w stosunku do dzieci, młodzieży i dorosłych. Współpracował z księciem raciborskim, patronem powierzonego mu kościoła. Wykonał w nim wiele prac renowacyjnych i konserwatorskich. Tworzył kościelne zrzeszenia i stowarzyszenia osób świeckich. Był wielkim bibliofilem. Na probostwie zgromadził sporą kolekcję książek, stale wzbogacając ją o nowe nabytki. W okresie II wojny światowej oraz bezpośrednia po niej odważnie bronił biednych i ofiary wszelakich napięć politycznych. Sam stracił wszystko, lecz "biedny wśród biednych, rozpoczął odgruzowanie i uporządkowanie pozostałości po parafialnym kościele. Ruszyła odbudowa. Był wśród budujących, jeździł po instytucjach za materiałem i pieniędzmi." Po wojnie zmieniła się struktura ludnościowa jego parafii. Część parafian nie powróciła z wojny, inni opuścili swoje rodzinne strony, jeszcze inni przybyli, aby osiedlić się. Skutecznie łagodził konflikty, lecz jednocześnie "wychowany w duchu chrześcijańskiej tolerancji przeżywał każdy najmniejszy objaw nierespektowania głęboko zakorzenionych tu zwyczajów i tradycji". Za swoje niebywałe zasługi został mianowany przez Kościół tytułem dziekana i honorowego radcy duchowego.

Rudy to magiczne miejsce na mapie dawnego i dzisiejszego Śląska. Panuje tutaj niebywała atmosfera przesiąknięta miłością do stron Ojczystych. Szczególną rolę odgrywa Szkoła Podstawowa im Jana III Sobieskiego. W tej właśnie placówce oświatowej od lat trwa edukacja regionalna i europejska, której bazą jest świat lokalnej historii, tradycji i zwyczajów. Prekursorem takich działań był poprzedni dyrektor Henryk Siedlaczak, którego dzieło skutecznie kontynuuje obecny, Adrian Plura. Rudy posiadają także bardzo wyraźny ślad w wydanych ostatnio publikacjach książkowych. Obok cytowanej już książki księdza Franciszka Wolnika, na uwagę zasługują liczne publikacje Grzegorza Wawocznego. Najbardziej nostalgiczny charakter ma wydawnictwo albumowe wspomnianego już Henryka Siedlaczka "Rudy - Mała Wielka Ojczyzna". Autor pisze w nim między innymi: "Znajomość stron rodzinnych, ziemi ojczystej, małej i dużej ojczyzny jest niezbędna, by zrozumieć i poznać swoje korzenie - poznać je poprzez znajomość tradycji i tożsamości kulturowej, a tym samym wiedzieć, dlaczego możemy zająć równoprawne miejsce w jednoczącej się Europie." Cytowane książki odkrywają przed czytelnikiem wspaniały świat dawnych Rud: Cystersów obecnych tutaj od 1258 roku, miejscowych legend, kultu Matki Boskiej Rudzkiej obecnej w słynącym cudami i ozdobionym papieskimi koronami obrazie. To do niej modlą się wierni słowami starej pieśni:

"Mili chrześcijanie wszyscy się śpieszcie,
A Maryi Pannie tak zaśpiewajcie:
Śpiewajmy Maryi sercem i ustami
O Salve Regina w kościele rudzkim"

Sukcesem ostatnich lat jest rozpoczęcie odbudowy dawnego zespołu pałacowo-parkowego cystersów. Po przekazaniu go, w roku 1998 Diecezji Gliwickiej przywracany jest on sukcesywnie do dawnego stanu. W Rudach trwa pamięć o największym Europie pożarze, który latam 1992 roku ogarnął pobliskie lasy a także o bohaterstwie strażaków walczących z żywiołem. Pamięta się także o księdzu proboszczu Emilu Jatzku, który mimo zawirowań politycznych i zmiany granic nie opuścił swojej małej Ojczyzny i parafian. Pozostał z nimi także po śmierci a oni otaczają troską grób kapłana.

[Rozmiar: 131987 bajtów]

Fot. Piotr Ściborski

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ