ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KARDYNAŁ BOLESŁAW KOMINEK

BUDOWNICZY MOSTÓW Z GÓRNEGO ŚLĄSKA

[Rozmiar: 10617 bajtów]

Napisanie krótkiej notki biograficznej o kardynale Bolesławie Kominku jest rzeczą trudną, wręcz niemożliwą. Wynika to z ogromu wydarzeń, w których uczestniczył i wielości spraw, z którymi przyszło się mu zmierzyć.

Urodził 23 grudnia 1903 roku w dzielnicy Wodzisławia Śląskiego - Radlinie II, w wieloletniej rodzinie utrzymującej się z rolnictwa i pracy ojca w górnictwie. Niemiecką szkołę powszechną ukończył w swojej rodzinnej miejscowości, a polskie Państwowe Gimnazjum w Rybniku (obecnie I LO im. Powstańców Śląskich) otwarło mu drogę do dalszej edukacji. Wybrał Śląskie Seminarium Duchowne w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk biskupa Arkadiusza Lisieckiego 11 września 1927 w Katowicach. Następnie były studia w Instytucie Katolickim w Paryżu (1927-1930) zwieńczone doktoratem, powrót do kraju i posługa wikarego w Katowicach - Dębie. W roku 1930 młody kapłan pełnił już, na zlecenie ordynariusza katowickiego biskupa Stanisława Adamskiego, opiekę nad Akcją Katolicką.

Urodził 23 grudnia 1903 roku w dzielnicy Wodzisławia Śląskiego - Radlinie II, w wieloletniej rodzinie utrzymującej się z rolnictwa i pracy ojca w górnictwie. Niemiecką szkołę powszechną ukończył w swojej rodzinnej miejscowości, a polskie Państwowe Gimnazjum w Rybniku (obecnie I LO im. Powstańców Śląskich) otwarło mu drogę do dalszej edukacji. Wybrał Śląskie Seminarium Duchowne w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk biskupa Arkadiusza Lisieckiego 11 września 1927 w Katowicach. Następnie były studia w Instytucie Katolickim w Paryżu (1927-1930) zwieńczone doktoratem, powrót do kraju i posługa wikarego w Katowicach - Dębie. W roku 1930 młody kapłan pełnił już na zlecenie ordynariusza katowickiego biskupa Stanisława Adamskiego, opiekę nad Akcją Katolicką.

W czasie II wojny światowej prowadził akcje charytatywne i działalność duszpasterską na rzecz jeńców wojennych i więźniów obozów koncentracyjnych. Po wojnie został administratorem apostolskim w Opolu aż do momentu usunięcia go z tej funkcji w roku 1951. Przez kilka lat przebywał w klasztorze benedyktyńskim w Lubiniu, a później w Krakowie i Sierszy pod Wieliczką. W tym samym roku otrzymał nominację papieską na biskupa tytularnego Sofeny wraz z rezydencją we Wrocławiu. Nie aprobowały jej władze świeckie. Sakrę biskupią przyjął potajemnie w Przemyślu w roku 1954. Diecezję wrocławską jako wikariusz generalny arcybiskupa gnieźnieńskiego objął dwa lata później. Nieco wcześniej przydzielono mu biskupstwo tytularne Vaga. Arcybiskupem tytularnym Euchaity został w roku 1962. W latach 1962-1965 uczestniczył w obradach Soboru Watykańskiego II.

W roku 1972 papież Paweł VI mianował arcybiskupa Bolesława Kominka metropolitą archidiecezji wrocławskiej. 5 marca 1973 roku podniósł jego osobę do godności kardynalskiej. W niezwykle wielostronnej działalności Bolesława Kominka należy podkreślić: zorganizowanie od podstaw struktur diecezjalnych w Opolu, zorganizowanie nowych placówek duszpasterskich i dekanatów na Dolnym Śląsku, wspieranie Metropolitalnego Seminarium Duchownego, ożywienie ruchu pielgrzymkowego w Bardzie Śląskim i w Trzebnicy, działalność publicystyczną i wydawniczą (262 pozycje). Z ziemskim życiem najwybitniejszy śląski kapłan pożegnał się 10 marca 1974 roku. W pogrzebie wzięło udział ponad 150 tysięcy wiernych. Jego doczesne szczątki złożono w kaplicy Świętego Kazimierza we wrocławskiej katedrze. Dawniej nazywano ją kaplicą Świętego Leopolda. Znajduje się przy szóstym przęśle południowej nawy świątyni. Nosi cechy stylu gotyckiego. Niegdyś mieściła gotycki ołtarz z 1468 roku ufundowany przez kanonika Petera von Wartenberga po wojnie wywieziony do Muzeum Narodowego w Warszawie.

Jedno wydarzenie wiąże się w szczególny sposób z życiem kapłana. Kardynał Bolesław Kominek, ówczesny arcybiskup wrocławski, był inicjatorem i autorem sławnego listu biskupów polskich do biskupów niemieckich. Podczas obrad Soboru Watykańskiego II, 18 listopada 1965 roku, podpisało go 34 biskupów polskich w tym kardynałowie Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła. List nazwany później orędziem stał się ważnym, jeżeli nie najważniejszym, etapem pojednania polsko-niemieckiego. Szczególnie znany jest jego fragment zaczynający się od słów: "... w tym jak najbardziej chrześcijańskim, ale i bardzo ludzkim duchu wyciągamy do Was siedzących na ławach kończącego się Soboru nasze ręce oraz udzielamy wybaczenia i prosimy o nie".

Idea orędzia, poza inspiracją wypływającą od hierarchów Kościoła, wiązała się także z pielgrzymkami, jakie odbywali niemieccy chrześcijanie do miejsc zbrodni hitlerowskich w Polsce a także z apelem do polityków niemieckich w sprawie zaprzestania rewizji granicy pomiędzy oboma państwami. Orędzie obrazowało ciemne i jasne strony wzajemnych stosunków polsko-niemieckich, w tym problem niemieckich przesiedleń po II wojnie światowej. Było także zaproszeniem biskupów niemieckich na obchody tysiąclecia chrztu Polski. Odpowiedź na orędzie, podpisaną przez 41 biskupów z RFN i NRD nadesłano 5 grudnia. Inicjatywę arcybiskupa Kominka bardzo negatywnie oceniły polskie władze. Były pomówienia o fałszowanie historii, sprzyjanie Niemcom czy wręcz o zdradę narodową. Rozpętano kampanię propagandową przeciwko Kościołowi. Proboszczowie byli wzywani na rozmowy, drukowano artykuły prasowe, książki i broszury szkalujące intencje wydania orędzia i jego autorów. Cała sprawa podzieliła społeczeństwo a nawet samych kapłanów.

Dzisiaj w dobie pojednania i budowy europejskich mostów orędzie urasta do roli symbolu. Otwarło drogę do pełnej integracji Polski z Europą. Było nowatorskie i bardzo odważne, wyprzedzało epokę. Starało się zmienić stereotyp Niemca jako odwiecznego wroga Polski. Było niewątpliwym sukcesem polskiego Kościoła w dziele wprowadzanie ducha dialogu w Europie i na świecie. Dopiero w czterdziestą rocznicę słynnego orędzia, na wrocławskiej wyspie Piasek, odsłonięto pomnik metropolity wrocławskiego, a u jego stóp umieszczono cytat: "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie". Historia zatoczyła swój krąg.

Droga posługi kardynała Kominka znalazła odzwierciedlenie w licznych opiniach na temat tej wybitnej osoby. Papież Jan Paweł II powiedział: "Arcybiskup Kominek był jedną z głównych dramatis personae historycznego procesu naszej współczesności. Ten autentyczny do szpiku kości Ślązak czuł się Polakiem i Europejczykiem pełnego formatu...". (...) Miał szczególny dar pogodnego obcowania z ludźmi. Nawet w sytuacjach niełatwych i przygnębiających...". Tak więc, jest tych wspomnień niemało. Poprzez wszystkie powraca do mnie jego postać, wyrazista, dynamiczna, kapłańska, biskupia, zaangażowana, odważna - człowieka szerokich horyzontów, pionier polskości, hierarcha Kościoła, sługa Boga i ludzi. Postać jednoznaczna, wyrazista, historyczna, niezwykła. Stale modlę się za Jego duszę. Pozostał mi bliski".

Kardynał Stefan Wyszyński podkreślał znaczenie trudnego okresu opolskiego w posłudze kardynała Kominka: "Bodajże najboleśniejszą dla Niego, chociaż najbardziej owocną, najbardziej ujawniającą Jego kapłańską i apostolską duszę była praca na Śląsku Opolskim. Przeszedł więc przez Opolszczyznę i przez osobiste doświadczenie jak przez nowicjat.... To wszystko, co przeżył, było dla Niego błogosławieństwem". Sam kardynał mówił o tym okresie: "(...) biskupem być, to znaczy być ciągłą i całopalną ofiarą w służbie Boga, Kościoła i dusz nieśmiertelnych. Biskupstwo, to nie szukanie siebie i zaszczytów, ale stawianie ponad wszystko dobra powierzonych sobie dusz. Dziękuję Bożej Opatrzności za możliwość długoletniej i bardzo odpowiedzialnej pracy na Ziemiach Odzyskanych".

Okres opolski posługi kardynała Kominka budzi do dzisiaj kontrowersje. Po wojnie przeciwnicy, z jednej strony zarzucali mu "sprzyjanie niemieckości", wytykali przyjęcie w czasie wojny III kategorii volkslisty. Z drugiej strony autochtoni ze Śląska Opolskiego widzieli w nim człowieka nie rozumiejącego wielokulturowej specyfiki tego regionu, nie potrafiącego sprzeciwić się jego często brutalnej polonizacji. Doprowadziło to po latach do animozji pomiędzy nim a biskupem opolskim Alfonsem Nossolem zakończonej jednak pełną ugodą i zrozumieniem.

Z kolei Niemcy uznawali kardynała Kominka za polskiego nacjonalistę czy wręcz szowinistę. Oskarżali o brak reakcji na wysiedlenie z Branic w powiecie Głubczyckim biskupa Józefa Nathana oraz biskupa Josepha Ferche z Wrocławia. Ewald Polok, autor książki "Śląskie tragedie", wydanej w Żyrowej w roku 2002 przytacza wspomnienia, których autorem jest ksiądz Max Czerwensky. Dotyczą one okoliczności jego wydalenia z Polski. Kapłan jednoznacznie wini Kominka za milczące przyjmowanie zasad dyktowanych przez komunistów, a wręcz o sprzyjanie im przez hierarchów lokalnego Kościoła.

Dzisiaj potrafimy zrozumieć specyfikę tamtych czasów i złożoność problemów polsko - niemieckich, z którymi przyszło zmierzyć się kardynałowi Kominkowi. Słusznie określił go niemiecki dziennikarz Hans Jakob Stehle mianem "Brueckenbauer aus Oberschlesien" - "Budowniczy mostów z Górnego Śląska", dodając, że kierunek budowy prowadził z Polski. Obecnie filarami tego "mostu" są chociażby Góra Świętej Anny - miejsce pojednania i ufnej modlitwy w "języku serca" czy osoba świętej Edyty Stein z pochodzenia Żydówki - niemieckiej karmelitanki, Dziewicy i Męczennicy zamordowanej przez hitlerowców w Oświęcimiu w 1942 roku, patronki Europy a od niedawna miasta Lublińca. Pamiętać jednak należy, iż początek drogi pojednania wiążę się z kardynałem Bolesławem Kominkiem, który zmierzył się z trudnymi problemami Śląska w okresie powojennym.

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ