ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ ANTONI KUŚ

O SZTUCE ŁOSPRAWIANIA WICÓW

Książka księdza Jana Góreckiego: "Anegdoty w koloratce" wydana staraniem Księgarni św. Jacka w Katowicach w roku 2003, była niewątpliwie ciekawym i nietypowym wydarzeniem na śląskim rynku wydawniczym. Znawca śląskiego pielgrzymowania i autor wielu cennych publikacji naukowych na ten temat, sięgnął tym razem do zagadnienia na pozór "mniej poważnego". Książka ta to zbiór zasłyszanych i spisanych dowcipów o księżach i opowiadanych przez księży Sylwestra Antosza, Alfreda Blaucika, Emanuela Grima, Klemensa Kosyrczyka, Jana Kubotha, Stanisława Maślińskiego, Józefa Smandzicha, Antoniego Stabika, Franciszka Ścigały, Jana Ślązoka, Józefa Thiele, Franciszka Wąsale i Antoniego Kusia. Właśnie pamięci księdza Kusia została poświecona publikacja Góreckiego, z zaznaczeniem, że był on przyjacielem i rocznikowym kolegą autora a jednocześnie człowiekiem obdarzonym wielkim poczuciem humoru.

Ksiądz Antonii Kuś urodził się w czasie wojny 9 września 1944 roku jako najstarszy syn Wiktora i Heleny z domu Homa. Uczęszczał do szkoły w Mazańcowicach. W tym czasie uczył się gry na skrzypcach i wykazywał zainteresowania elektroniką i elektrotechniką. Na co dzień pracował w gospodarstwie swoich rodziców, opiekował się młodszym rodzeństwem. W roku 1958 wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego w Katowicach, w roku 1968 został kapłanem, aby po kilku latach zostać proboszczem u "Pon Boczka w Lipowcu". Był gorliwym kapłanem. Uwielbiał majsterkować. Sam zradiofonizował kościół i probostwo, a nawet naprawiał radia i telewizory swoim parafianom. Ci wspominają, że: "w chwilach wolnych sypał kawałami jak z przysłowiowego rogu obfitości. Dowcipy miał spisane i należało podać mu numer kawału, a już zaczynał go opowiadać". Zmarł 25 września 1996 roku w szpitalu w Cieszynie. Pogrzeb odbył się trzy później w Lipowcu, zaś ciało kapłana złożono w grobie w jego rodzinnych Mazańcowicach. Ksiądz Górecki wspomina: "W dniu pogrzebu Lipowski Groń wydawał się bardzo smutny, gdyż żegnał swego pasterza, tak silnie zrośniętego z tą ziemią, z tymi ludźmi".

Ślązacy słynęli i słyną z poczucia humoru. Niedościgłym znawcą sztuki opowiadania dowcipów był Stanisław Ligoń (1879-1954) artysta malarz, satyryk, działacz kulturalny i narodowy, wnuk Juliusza Ligonia - kowala i poety. Popularny Karlik z "Kocyndra" był także dyrektorem katowickiej rozgłośni Polskiego Radia, autorem popularnych audycji, takich jak: "Bery i bojki śląskie", "Przy żeleźnioku", "Przy sobocie po robocie", czy "U Karliczka". Stanisław Ligoń twierdził, że: "Ludzie prawdziwie światowi mogom się wdycki radować powodzyniem i wzięciem w towarzystwie - obok naturalnie inkszych jeszcze zalet - wtedy, jeśli poradzom łosprawiać wice - a casym jeszcze większym, jeśli wcale nie łosprawiajom wiców (...). Momy śtyry sorty tak zwanych łosprawiaczy wiców, a mianowicie:

1. Łosprawiacz mo przy tym łosprawianiu zawsze gęba spokojno i poważno, za to ci, którzy słuchajom, trzymajom się łod śmiechu za brzuch.
2. Śmieje się ten, kiery łosprawio i ci , kierzy go słuchajom.
3. Łosprawiacz śmieje się jak koń, abo jak nagi w pokrzywach, zaś ci, kierzy go słuchajom, pozwieszajom smutno łeby i ani słówka się nie łodezwiom (...)
4. Słuchający chwytają za stołki, flaszki, śklonki abo inksze ciężkie rzeczy i pierom z nimi łosprawiacza."

Ligoń dodaje, że aby dobrze posiąść sztukę opowiadania dowcipów należy przestrzegać trzech zasad:
1. Wic, czyli kąsek musi być krótki.
2. Fajnie łosprawiony.
3. Koniec zaś niełocewzkiwany. Sztukę opowiadania dowcipów, szczególnie przez księży, możemy także ująć w nieco szerszym aspekcie, odnosząc ją do śląskich kapłanów.

Dzięki humorowi łatwiej jest nam akceptować i tolerować innego człowieka. Humor wyzwala z pokładów naszej osobowości radość. W nasze śląskie wice wplata się wyrazy gwarowe, archaiczne, germanizmy a nawet wulgaryzmy, oczywiście w granicach dobrego smaku. Śląscy kapłani, obok swojej solidnej pracy, pozwalali sobie i pozwalają na żarty i to w bardzo różnych okolicznościach: w czasie odpustów, urodzin, spotkań kapłańskich a nawet na zakończenie mszy. Wykazują w tym zakresie wielki takt i kulturę słowa. Wice głoszone przez kapłanów są nasycone "śląskością" i "rodzinnością", realiami zaczerpniętymi z życia, zniżają niejako kapłana do poziomu zwykłych i prostych ludzi. Kawalerze to w opinii księdza Góreckiego: "święci ludzie podobni do kolorowych witraży, przez które przedziera się światło - "światłość Przedwieczna", "słońce sprawiedliwości". Przymioty te są również cechami jankowickich duchownych. W czasie kolejnych biesiad, organizowanych przez Rady Rodziców naszych szkół, również kapłani tryskają humorem. W czasie jednej ze wspomnianych imprez, znany aktor i satyryk, Józef Polok, podkreślił, że: "mówienie wiców przez księży i o księżach w ich obecności, jest wyrazem niezwykłej roli i miejsca kapłana w społeczności śląskiej. Jest także oznaką ich umiłowania przez parafian."

[Rozmiar: 135340 bajtów]

Kościół pw. św. Marii Magdaleny w Mazańcowicach

[Rozmiar: 131285 bajtów] [Rozmiar: 151315 bajtów] [Rozmiar: 104682 bajtów]

Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Ustroniu-Lipowcu

[Rozmiar: 108769 bajtów]

Fot. Piotr Ściborski

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ