ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ KAROL MATHEA

I "KRWAWA JULKA"

Margaretha Geertruida McLeod z domu Zelle, żyjąca w latach 1876-1917, była holenderką. Po nieudanej próbie podjęcia pracy nauczycielki oraz rozpadzie małżeństwa osiadła w Paryżu. Tam została tancerką egzotyczną występującą pod pseudonimem Mata Hari (z języka malajskiego Oko Dnia). W czasie I wojny światowej, w roku 1917, została oskarżona o szpiegostwo. Była podwójnym szpiegiem: Francji i Niemiec. Jej działalność spowodowała śmierć tysięcy żołnierzy. 15 października 1917 roku została rozstrzelana. Do historii przeszła jako kobieta piękna, lecz dwulicowa, symbol niechlubnej działalności szpiegowskiej.

Górny Śląsk miał także swoją Matę Hari. Nazywała się Helena Mathea, lecz do historii weszła jako Matejanka lub Krwawa Julka. Prawdopodobnie w wyniku jej kolaboracji z Gestapo doszło do aresztowania a następnie zgładzenia około dziesięciu działaczy polskiego podziemia. Jej działalność może dziwić, gdyż była ona córką powstańca śląskiego. Rodzina mieszkała w Katowicach. W czasie II wojny światowej Helena, wtedy siedemnastoletnia dziewczyna, była członkiem lokalnego oddziału Sił Zbrojnych Polski. Istniały dowody na to, że prowadziła podwójną grę, dlatego Wojskowy Sąd Specjalny Śląskiego Okręgu Armii Krajowej wydał na nią karę śmierci. Helena wyjechała jednak do Wiednia, aby tam studiować medycynę. Po wojnie, na krótko wróciła do Katowic, lecz aby uniknąć kary zdołała zbiec do Wielkiej Brytanii. Tam założyła rodzinę. Bezskutecznie starano się o jej ekstradycję, jednak w roku 2006 zawieszono kolejne śledztwo wobec braku możliwości ustalenie miejsca pobytu podejrzanej. Sensacją stało się dotarcie, w tym samym roku, do Heleny Mathei dziennikarza „Gazety Wyborczej” Piotra Płatka. Pokłosiem spotkania był opublikowany wywiad i kilka artykułów prasowych. Dyskusja wokół osoby „Śląskiej Maty Hari” rozgorzała na nowo. Jak dalece jej osoba wpisała się w życie wojennego i powojennego Górnego Śląska świadczy fakt, że na domniemanej zdradzie Matejanki oparto scenariusz filmu Kazimierza Kutza „Na straży swej stać będę” zrealizowanego w roku 1983. Czy opisywane wydarzenia mogą mieć jakikolwiek związek z osobą któregoś z księży katolickich? Okazuje się, że tak. Helena Mathea stwierdziła we wspomnianym wywiadzie, iż historia jej zdrady została wymyślona po wojnie przez komunistów, aby zniszczyć księdza Karola Matheę - stryja domniemanej kolaborantki. Czy taka była prawda?

Działalność duszpasterska księdza Karola Matei nierozerwalnie wiąże się z katowickim kościołem pw. Piotra i Pawła. Był jego proboszczem w latach 1923 - 1964, z przerwą na czasy okupacji i wygnania biskupów katowickich z ich diecezji. Dodać należy, że pozostał im zawsze wierny. Historię kościoła opisał Ludwik Musioł w książce „Z dziejów parafii św. Piotra i Pawła w Katowicach” wydanej w roku 2003. Budowę świątyni rozpoczęto 1 maja 1898 roku, a wniosek o odbiór wniesiono 17 kwietnia 1902 roku. Powodem jej powstania była zwiększająca się liczba wiernych należących do kościoła Mariackiego. Jego proboszcz ksiądz Wiktor Schmidt osobiście zaangażował się w budowę, kardynał Georg Kopp wspomógł inwestycję sumą 20 tysięcy marek a radca budowniczy Erbem z Wrocławia sporządził projekt, nadając kościołowi styl gotycki. Bullą papieską z 11 listopada 1925 stał się on kościołem katedralnym. Stan taki utrzymał się do roku 1957, w którym to ukończono w Katowicach budowę katedry Chrystusa Króla. Karol Mathea urodził się w Raszowej nieopodal Góry św. Anny w rodzinie kolejarza Juliusza i Franciszki z domu Czabańka. Przygotowany przez stryja Adolfa zdał egzamin wstępny do Gimnazjum w Opolu. Po maturze rozpoczął studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie interesował się szczególnie historią Kościoła. Był członkiem miejscowego chóru św. Cecylii a także polskiej, tajnej organizacji akademickiej.

Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1911. Po prymicjach odprawionych w Kamieniu Śląskim został wikarym w Gliwicach i jednocześnie katechetą w miejscowym gimnazjum żeńskim. Działalność propolska spowodowała jego przeniesienie do parafii Matki Boskiej w Berlinie. W okresie I wojny światowej był kapelanem a później proboszczem wojskowym. Przebywał na froncie wschodnim i zachodnim. Po wojnie pełnił posługę w Legnicy, a następnie w Gliwicach – Sobiszowicach. W trudnym okresie plebiscytu i powstań śląskich wyraźnie opowiadał się za przyłączeniem Śląska do Polski. Spowodowało to kilka niemieckich zamachów na życie księdza Mathei i potrzebę ochrony kapłana ze strony członków Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Po podziale Górnego Śląska przeniósł się do Katowic, obejmując parafię Piotra i Pawła. Stał się jedną z najbardziej wyrazistych postaci życia społecznego i politycznego miasta. Dokonał wiele zmian w wystroju kościoła a także wybudował kaplicę na cmentarzu przy ulicy Gliwickiej. Po latach spoczął na tej nekropolii. Na mogile wystawiono prosty pomnik z ciemnego marmuru.

Ksiądz Karol Mathea pełnił wiele ważnych funkcji państwowych i kościelnych. Był prezesem Związku Uchodźców a później Towarzystwa Opieki nad Uchodźcami, posłem do I Sejmu Śląskiego, radnym miasta Katowice, Kanonikiem Honorowym Kapituły Katowickiej, kuratorem i wizytatorem Prowincji Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP, członkiem Rady Związku Misyjnego Duchowieństwa, przedstawicielem duchowieństwa katolickiego w powojennej Miejskiej Radzie Narodowej, dziekanem dekanatu Katowice – Południe. W czasie II wojny światowej był zmuszony do opuszczenia diecezji katowickie, lecz dalej działał aktywnie na rzecz lokalnego Kościoła. Po wojnie powrócił do swojej parafii. W czerwcu 1961 roku obchodził zloty jubileusz kapłaństwa. Zmarł na zawał serca 16 lutego 1964 roku.

Zarówno w okresie międzywojennym, w czasie wojny, jak i po niej nie sposób oddzielić życia kapłana od „toczącej” się wokół niego polityki. Światło na to zagadnienie rzuca ks. profesor Jerzy Myszor w książce „Historia diecezji katowickiej”. Ksiądz Karol Mathea należał przed II wojną światową do najwierniejszych zwolenników Chrześcijańskiej Demokracji i Wojciecha Korfantego. Uważał za błędny pogląd o konieczności ograniczania się duchowieństwa do pełnienia funkcji czysto duszpasterskich, gdyż w ten sposób oddawano pole demagogom i oszustom politycznym a także tym, którzy niekoniecznie w złej wierze działali na szkodę społeczeństwa. Apelował, aby księża nie milczeli, gdy:„szarlatani wyrywają nam nieśmiertelne dusze przez kłamstwa i oszustwa, przez prasę i niemożliwe obietnice”. Ksiądz powinien wprowadzać do polityki moralność i poznawać ją w praktyce i w teorii. „Porządek i interes Kościoła wymaga, aby w kraju istniała tylko jedna partia polityczna z wyraźnym programem bronienia spraw Kościoła,(…) zupełnie błędnie i taktycznie nieroztropnie byłoby domagać się od władzy duchownej reklamy dla jakiejkolwiek partii. Zostawia się to rozumowi i sumieniu laika i księdza, by wyczuł i wybadał, która partia jest rzeczywiście katolicka, (…) do żadnej partii się nie przyłączyć oznaczałoby dzisiaj usuniecie się od współpracy i współodpowiedzialności przy zabiegach koło stworzenia znośnych stosunków i względnego szczęścia wśród społeczeństwa, czyli złożenia odpowiedzialności na słabsze barki”.

Polityka „tocząca” się wokół księdza Mathei to także wspomniana sprawa jego bratanicy Heleny okrzykniętej mianem Krwawej Julki. W przypadku jej domniemanej kolaborantki narosło wiele pytań i niejasności. Pytania można skierować także w stronę życia politycznego każdego katolickiego księdza. Jedno może brzmieć: „Czy i w jakim zakresie powinien on zajmować się polityką?”. Pytanie to jest nadal aktualne.

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ