ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

MATKA EWA

MATKA EWA I JEJ MIECHOWICKIE DZIEŁO

W poemacie "Stary kościół Miechowski", który ukazał się drukiem w "Gazecie Górnośląskiej" w roku 1879, autor, ksiądz Norbert Bończyk pisał o Miechowicach, wtedy wsi a dzisiaj dzielnicy Bytomia:
"Widzę raj mej młodości, śliczne Miechowice,
Ozdobione zielenią jak wiankiem dziewice.
Tam na górze kościółek z białymi murami,
Otoczony stąd stawem, zowąd ogrodami,
Tam zamek, plebania, tam szkoła z Rektorem!
Wiosko! We dnie raj oczu, a słuchu wieczorem
Gdy zabrzmi twych słowików śpiew, gęsi gęganie
Sławne pianie kogutów, wiejskich żab rechtanie"

Dzisiaj nie sposób odszukać śladów dawnych Miechowic. W krajobrazie królują znaki wszechmocnego niegdyś przemysłu węglowego: zdewastowane drogi, siermiężna architektura osiedli górniczych, wielkomiejski gwar, a w życiu codziennym bieda i często niemoc górników zwalnianych z zamykanych kopalń. W Miechowicach pozostał jednak ślad dawnej, wspaniałej, choć nierzadko trudnej przeszłości, któremu na imię "Ostoja Pokoju", dzieło Siostry Ewy von Thiele-Winckler, zwanej Matką Ewą - protestanckiej zakonnicy, znanej w całym świecie, niedawno przypomnianej również mieszkańcom Śląska.

Urodziła się w Miechowicach, w roku 1866. Jej rodzice, Waleska Winkler i Hubert Thile, byli ludźmi zamożnymi. W trzynastym roku życia utraciła matkę - katoliczkę. Jej wychowaniem zajął się wtedy ojciec - wyznawca surowych zasad protestanckich. Po przygotowaniach do służby diakonackiej i pracy charytatywnej, oraz święceniach (1893), zakłada w Miechowicach własny diakonat. Tworzy szereg domów pomocy dla dzieci biednych, ludzi bezdomnych, upośledzonych, byłych więźniów, alkoholików i prostytutek. Na pamiątkę pierwszego, otrzymanego o ojca domu., nazywa swoją fundację "Ostoją Pokoju".

W rekrutacji podopiecznych nie stosuje kryteriów: narodowego, rasowego czy też religijnego. Niesie pomoc wszystkim potrzebującym. Kształci siostry i wysyła je na misje do 18 krajów świata, nawet do Chin, Egiptu i na Wyspy Salomona. Opieka nad dziećmi opiera się na "systemie rodzinkowym". Każda grupa ma swoją "mateczkę" - opiekunkę. Sama, chociaż mogła zamieszkać w pałacu, wybrała skromny drewniany domek - żyła jak biedna wśród biednych.

Pielęgnowała chorych i cierpiących, szczególnie w czasie licznych wtedy epidemii. Zmarła w Miechowicach 21 czerwca 1930 roku. Tam też została pochowana. Po dziele Matki Ewy nie pozostało wiele pamiątek. Zamek jej rodziny spalili Rosjanie w 1945 roku i nie odbudowano go do dzisiaj. Z 28 obiektów "Ostoi Pokoju" pozostało zaledwie 5, zaś pozostałe podły "łupem" szkód górniczych. Zachował się skromny domek Matki Ewy, oraz jej grób, na którym widnieje napis:
"Raz u stóp tronu Swego Najwyższego wezwał mnie,
Przed Majestatem Jego modliłam wtedy się,
I rzekłam jakby: Amen! Chcę służyć, Panie Ci.
A Pan mnie wezwał imieniem: Ancilla Domini"

Wyznacznikiem nowych, lepszych czasów jest oddany do użytku w 1995 roku, nowoczesny Ewangelicki Dom Opieki "Ostoja Pokoju", w którym znajdują opiekę ludzie w podeszłym wieku. Miechowice są także siedzibą Zwierzchnika Diecezji Katowickiej Kościoła Ewangelicki - Augsburskiego. Matka Ewa i jej dzieło, są dzisiaj zwornikami wielokulturowości Śląska. Łamią stereotypy: Polak - Katolik, Niemiec - Protestant. Publicysta, Krzysztof Karwot, dodaje: "Słowa o pojednaniu polsko-niemieckim muszą brzmieć pusto, gdy nie znajduje się dla nich godnych przykładów z przeszłości". Wielokulturowy Śląsk nie żył tylko konfliktami narodowościowymi (...).

Dzieło jej życia zdumiewa, znajdując entuzjastów w najodleglejszych zakątkach świata. Matka Ewa, mimo że mówiła po niemiecku i była ewangeliczką, tak naprawdę była Ślązaczką i żarliwą chrześcijanką. Jej życie to wiele, nie do końca zapisanych kart. Gdyby była katoliczką, bez wątpienia wyniesiono by ją na ołtarze. Czasy PRL-u wymazały ją z kart dziejów Śląska. Dzisiaj zasłużenie wraca na ołtarze historii. W dobie starań o jedność chrześcijan musiała znaleźć się na łamach naszego cyklu "Śląskich grobów niezwykłych ludzi" - protestancka zakonnica z Miechowic, w miesięczniku katolickiej parafii z Jankowic. Nasza mała, lecz jakże ważna cząstka w wielkim dziele ekumenizmu.

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ