ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

BISKUP NANKER

BOSE NOGI BISKUPA NANKERA

W języku starofrankońskim imię Nanker (Nankier) oznacza człowieka odważnego, dzielnego i śmiałego. Nosił je jeden z najwybitniejszych biskupów wrocławskich. Urodził się na Górnym Śląsku we wsi Kamień koło Bytomia, w rodzie Kołdów, co prawda rycerskim, lecz niestety niezbyt zamożnym. Swoje losy związał z królewskim Krakowem. Tam ukończył szkołę katedralną i przyjął święcenia kapłańskie. Za rządów biskupa Prokopa został kanonikiem kapituły katedralnej, a następnie w 1304 roku, archidiakonem sandomierskim. Studiował w Bolonii, zaś po powrocie został kanclerzem sieradzkim. W tym czasie był oddany Władysławowi Łokietkowi, popierając władcę w konflikcie z biskupem Muskatą. Długo nie czekał na kolejne awanse. Został mianowany na: proboszcza kościoła NMP w Krakowie, dziekana kapituły krakowskiej i wreszcie w roku 1320 biskupa krakowskiego. Przypomnijmy, był to także rok koronacji królewskiej Łokietka, kończącej okres rozbicie Polski na dzielnice. Przez kolejne sześć lat wykazał się wielkimi przymiotami ducha i umysłu, mądrością polityczną i patriotyzmem. Wydał sławne statuty synodalne, wybudował katedrę na Wawelu, wskazywał na konieczność znajomości języka polskiego przez ówczesnych księży i nauczycieli. Nie do końca znane są motywy przeniesienia Nankera na biskupstwo wrocławskie, podkreśla się jednak intencje króla zmierzające do poparcia tamtejszego żywiołu polskiego.

Do Wrocławia Nanker przybył w roku 1326. Nie ominęły go liczne trudności. Toczył boje ze stronnictwem niemieckim w miejscowej kapitule i tym bardzo przysłużył się polskości tej dzielnicy. Naraził się mieszczanom i książętom śląskim, gdy w roku 1327 poparł nuncjusza papieskiego Piotra z Alwernii, który narzucił na miejscowych wysokie sumy świętopietrza. Musiał nawet uciekać do Nysy i tam, jak obliczyli historycy tamtej epoki, przebywał częściej niż w stolicy biskupstwa. Nowe problemy spowodowało przejście, w roku 1335, księstwa wrocławskiego pod panowanie czeskie króla Jana Luksemburczyka, po zrzeczeniu się przez Kazimierza Wielkiego praw do Śląska. Nankier nie wahał się nawet rzucić nań klątwy, gdy nowy władca zajął biskupi zamek w Miliczu.

Historia okrzyknęła Nankera jako biskupa wybitnego, skromnego, nie dbającego o dobra materialne, służącego pomocą ubogim, stroniącego od wielkiej polityki, łagodnego, ustępliwego, a jednocześnie wielkiego czciciela Najświętszego Sakramentu, Matki Boskiej i św. Stanisława ze Szczepanowa, biskupa krakowskiego i męczennika. Zmarł w Nysie 8 kwietnia 1341 roku i tam został pochowany w miejscowym kościele. Po pewnym czasie przeniesiono ciało biskupa do Wrocławia i złożono w prezbiterium katedry, której nawę główną i zakrystię za życia budował. W roku 1719 rozpoczęto proces beatyfikacji biskupa, przenosząc jednocześnie zwłoki do zakrystii katedralnej.

Starania o uznanie świętości Nankera przerwały czasy panowania Prus na Śląsku. Dopiero w roku 1952 wznowiono podjęte prace i trwają one do dzisiaj. W katedrze wrocławskiej zachowały się ślady świadczące o kulcie biskupa. Są nimi: relief alabastrowy z XVII wieku oraz portret przy kaplicy św. Elżbiety. Płytę nagrobną biskupa ustawiono na zewnętrznym filarze kościoła św. Krzyża. Mało znanym epizodem z życia biskupa była przyczyna jego śmierci. Otóż Nanker surowo przestrzegał licznych postów, wyrzeczeń, czuwań i modlitw. W Wielki Piątek 1341 roku obchodził boso nyskie kościoły, co spowodowało przeziębienie. Zważywszy na zgoła odmienny od obecnego poziom medycyny, było to bezpośrednim powodem śmierci biskupa. Pamiętajmy o tym zdarzeniu w kontekście własnego zdrowia a jednocześnie o zupełnie innym kanonie zachowań świadczących o religijności, który panował w okresie życia biskupa Nankera.

Dzisiaj Wielki Tydzień posiada równie piękne znaki świadczące o tym, że Kościół w tym czasie staje się wielkim domem żałoby. W wielką środę gasi się świece na ołtarzu, kolejnego dnia następuje "zawiązanie dzwonów" zastępowanych kołatkami (klekotkami). Uczestniczymy w misteriach Męki Pańskiej, szczególnie w tym największym na Kalwarii Zebrzydowskiej. Przetrwał zwyczaj "chodzenia do grobu" a przy nim ustawiania okolicznościowych wart, święcenie wody i ognia oraz potraw. Zachowały się także typowo ludowe zwyczaje jak: malowanie jaj wielkanocnych, pogrzeb żuru i śledzia stanowiących podstawowy posiłek w czasie postu, kąpiel w rzekach i potokach, wieszanie Judasza.

Teresa Smolińska w książce "Tradycje i zwyczaje śląskie" przywołuje do naszej pamięci wykonywanie z palm poświęconych w Niedzielę Palmową, małych krzyżyków umieszczanych w Wielki Piątek na polach, w gospodarstwie, chlewie i stodole. Miały one gwarantować dobry urodzaj. Ks. Adolf Hytrek w 1879 roku opisał wielkośrodowy zwyczaj palenia żuru, czyli ognisk, pochodni ze starych mioteł, lub robienia kadzideł z puszek i obnoszenia ich po polach. Bogata oferta zwyczajów wielkopostnych wskazuje na to, że nie konieczne jest kultywowanie bosego obchodu kościołów, które spowodowało chorobę i śmierć Nankera, wielkiego biskupa Krakowa i Wrocławia.

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ