ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ JÓZEF SANAK

ŻYCIE JAK "MISTERIUM CRUCIS"

[Rozmiar: 48655 bajtów]

Życiorys księdza Józefa Sanaka mógłby posłużyć jako scenariusz filmu i byłoby to, bez wątpienia, dzieło wielkie, pełne scen tragicznych i wzniosłych. We wstępie do swojej książki "Gorszy jak bandyta" wydanej w roku 2001, kapłan kreśli krótki rys swojego niezwykłego życia. Urodził się 28 lipca 1917 roku w Przeciszowie należącym obecnie do powiatu oświęcimskiego. Był synem Józefa, pracownika PKP i Anny zajmującej się gospodarstwem domowym i rolnym. Kolejne stopnie edukacji przechodził w Zatorze, Oświęcimiu i w Krakowie, gdzie w roku 1936 wstąpił do Seminarium Duchownego. Ostatnie dwa lata studiów odbył w ramach tajnego nauczania w pałacu arcybiskupim. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk arcybiskupa Adama Sapiehy 6 kwietnia 1941 roku w Bazylice Ojców Franciszkanów w Krakowie.

W swojej pierwszej placówce duszpasterskiej w Jawiszowicach w pobliżu Oświęcimia zaangażował się w akcję niesienia pomocy więźniom pobliskiego obozu koncentracyjnego. Polegała ona na zakopywaniu żywności na terenie, gdzie w dzień pracowali więźniowie. Zakonspirowana grupa podlegała władzom Armii Krajowej. Od grudnia 1942 roku przebywał w parafii św. Macieja w Andrychowie, będąc jednocześnie katechetą w miejscowej szkole średniej. 23 października 1950 roku został aresztowany przez UB. Zarzuty wiązały się z rzekomym szpiegostwem oraz usiłowaniem obalenia ustroju. Otóż ksiądz Sanak wyspowiadał człowieka, który ukrywał się a następnie zbiegł do USA, a kapłan nie powiadomił o tym odpowiednich służb. Drugi zarzut dotyczył propagandy uprawianej wśród dzieci i młodzieży szkolnej. Wyrok brzmiał - osiem lat więzienia. Karę kolejno odbywał w więzieniach w Katowicach (półtora roku), Cieszynie (pół roku) i Strzelcach Opolskich (trzy lata). Po warunkowym zwolnieniu (20 października 1955) z zawieszeniem pozostałych trzech lat kary ksiądz Sanak powrócił do Andrychowa. Następnie przez dziesięć lat był proboszczem w Kozach.

W roku 1971 został mianowany przez ówczesnego ordynariusza krakowskiego arcybiskupa Karola Wojtyłę proboszczem parafii Opatrzności Bożej w Bielsku-Białej. Tam pracował przez kolejne 21 lat a jako rezydent przebywał do 12 lutego 2008 roku, czyli do dnia śmierci. Podczas stanu wojennego czynnie wspomagał działaczy "Solidarności", organizując pomoc dla uwięzionych i odprawiając msze za Ojczyznę. Wyrok nałożony na kapłana został podważony dopiero w marcu 1995 roku wobec "braku cech przestępstwa". Ksiądz Józef Sanak stał się niekwestionowaną "ikoną" swojego miasta, człowiekiem, którego życie było swoistym "Misterium Krzyża". Został wpisany do Księgi Zasłużonych Obywateli Miasta, otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, został awansowany do stopnia podpułkownika. Władze kościelne uhonorowały kapłana tytułem kanonika a następnie prałata. Był przyjacielem papieża Jana Pawła II. Razem jeździli z młodzieżą na narty i spływy kajakowe. Karol Wojtyła spędził u księdza Sanoka ostatnie dni przed pamiętnym konklawe 1978 roku. Pogrzeb proboszcza stał się swoistą manifestacją społeczności Bielska-Białej i Podbeskidzia. Miejsce wiecznego spoczynku kapłan znalazł na cmentarzu w Białej.

Ksiądz Sanak dał się poznać jako człowiek bardzo wrażliwy na wszelakie objawy krzywdy ludzkiej. Miał swoisty stosunek do wszystkich spraw związanych z czasami stalinizmu. Mówił: "Gdzie diabeł nie mógł, posłał UB". Znał mechanizmy manipulacji, szantażu, sztuczek i podstępów. Na groźby obrońców socjalistycznego porządku odpowiadał dumnie: "Polski ksiądz ma różne wady, ale nie jest szmatą". Uważał, że dokonując lustracji: "Najpierw powinno się rozliczyć nie ofiary tego straszliwego systemu, ale ich prześladowców".

Świadectwem gehenny więziennej księdza jest wspomniana już książka "Gorszy niż bandyta". Jest ona swoistym pamiętnikiem kaźni obozowych z lat 1950-1955. Obejmuje moment aresztowania, pobytu w kolejnych więzieniach, śledztwo, rozprawę sądową. Jest także zapisem przeżyć i rozważań księdza, chwil radosnych i smutnych dotyczących chociażby widzeń z ukochana matką i przeżywania świąt Bożego Narodzenia. Ksiądz Sanak pisze: "...po skończonej rewizji zdjęto mi kajdanki, kazano się ubrać i pożegnać z matką. Jej spojrzenie pozostanie w mej pamięci na zawsze. To nie był tylko smutek i ból, ale jakaś hardość i twardość, jakby chciała mi powiedzieć: "Synu, wytrwaj i nie bój się, ja będę się za ciebie modlić". W Katowicach, w dawnym pomieszczeniu Gestapo przy ulicy Francuskiej, zostałem znów powitany "uroczyście" przez tamtejszego szefa(...). Mamy moc was aresztować i uwięzić, mamy też moc was uwolnić i to natychmiast. Musicie jednak dać nam dowody waszej lojalności wobec władzy ludowej przez współpracę z nami(...). Od czasu do czasu przekażecie nam, co księża mówią między sobą na tematy polityczne, co mówią biskupi, co jest tematem waszych spotkań i konferencji. Relacje przekażecie nam na piśmie. Co wy na to? Możecie jeszcze dziś odjechać samochodem do domu, możecie otrzymać parafię, jaką sobie wybierzecie. Czekam na odpowiedź." Odpowiedź brzmiała: "Panie Naczelniku! Polski ksiądz ma różne wady, bo jest człowiekiem, ale judaszem i zdrajcą nigdy." Zachowały się także publikowane w książce więzienne list do matki: "Znowu doczekałem się chwili, kiedy mogę do Ciebie skreślić kilka słów. (...) Ustawicznie ożywia mnie nadzieja, że dobry Bóg pozwoli mi do ciebie wrócić i znowu zaopiekować się Tobą Mamusiu na Twoje stare lata. (...) Mimo, że oddziela nas przestrzeń ogromna, mnie jednak ustawicznie się zdaje, że spotykamy się codziennie przed Bogiem, bo tam spotykają się nasze wspólne modlitwy."

Miasto Bielsko-Biała, z którym związał się ksiądz Sanak, powstało w roku 1951 i obecnie należy do województwa śląskiego. Dwie jego części: Bielsko i Białą Krakowską przedziela rzeka Biała. Jest ona prawym dopływem Wisły dzielącym dawniej i obecnie historyczny Śląsk i Małopolskę, diecezje wrocławską i krakowską. Od roku 1316 była granicą śląskich księstw cieszyńskiego i oświęcimskiego, następnie od 1456 pomiędzy Królestwem Polskim i ziemiami korony czeskiej. Od roku 1772 rozdzielała Galicję i Śląsk Austriacki. Po II wojnie światowej, do roku 1950, była granicą województw śląskiego i krakowskiego. Czy więc grób księdza Sanaka znajdujący się w Białej można nazwać śląskim a kapłana Ślązakiem? Niezwykle ciekawy pogląd na temat przynależności człowieka do jego małej czy regionalnej Ojczyzny daje biskup Ignacy Jeż w książce "Przygody z Opatrznością" będącej wywiadem-rzeką z "biskupem uśmiechu": "Kiedyś zorganizowano dyskusję o tym, kto jest Ślązakiem (...) Czy ten, co się urodził w Katowicach i po dwóch tygodniach mama go wywiozła do Nowego Yorku? I zna angielski i jest Amerykaninem, ale nawet nie wie, gdzie leżą Katowice? Zaś drugi urodził się w Nowym Yorku, a po dwóch tygodniach mama wywiozła go do Katowic i poszedł tu do szkoły podstawowej i gimnazjum, ale po angielsku nie mówi. Który z nich jest Ślązakiem? - I wtedy mądry ks. Szramek powiedział, że wszystko zależy od tego, do czego człowiek sam się przyznaje".

Należy wątpić, aby ksiądz Sanak czuł się Ślązakiem, jego grób także nie leży na historycznym Śląsku, musimy jednak pamiętać o kapłanie, którego losy bardzo znacznie były związane z naszym regionem, o księdzu wiernemu swojemu powołaniu, który życiem nacechowanym cierpieniem dał świadectwo wierności Kościołowi.

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ