ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ ERHARDT SKROBEK

PROBOSZCZ TUŁ
WSI SKRYTEJ WŚRÓD PÓL I LASÓW

[Rozmiar: 5049 bajtów]

Jedną z podstawowych cech świata naszej regionalnej kultury jest obecnie niebywała troska o zachowanie wszelkich "śladów przeszłości". Przejawia się ona w dbałości o zabytki i to zarówno o ich ochronę jak i przywracanie "do życia". Historycy i amatorzy w tej dziedzinie przelewają na papier wszelkie źródła historyczne. Powstają niezliczone opracowania naukowe i popularno-naukowe. Drukuje się pamiętniki, albumy archiwalnych fotografii i stare kroniki. Opracowania tego typu są swoistą nobilitacją społeczności lokalnych, często zamieszkujących w małych miejscowościach. Jedna z nich ujrzała światło dzienne w Tułach w diecezji opolskiej. Jej autor Daniel Pach pokusił się o próbę opisu 150 lat istnienia miejscowego kościoła i parafii Matki Boskiej Bolesnej. Książkę wydano z niezwykłą starannością edytorską.

Jednak jej największą wartością jest to, że powstała ona z potrzeby serca. W ten sposób jej autor wpisuje się w wielką rzeszę podobnych sobie pasjonatów, co warto dodać śląskich miłośników świata lokalnych Ojczyzn, jeszcze niedawno zapomnianych, w których niechętnie sięgano do ich wielokultorowych korzeni... dlatego muszą cieszyć słowa zapisane przez młodego autora: "Książkę poświęcam niewielkiej miejscowości Tuły, gdzie w samym centrum tej wsi pnie się wysoko ku niebu przepiękna wieża neogotyckiego kościoła, wystawionego Matce Boskiej, jako wotum za narodziny długo oczekiwanego syna (...) Również i ja, od najmłodszych lat co roku zdążałem do tego miejsca z rodzicami na obchody odpustu ku czci Matki Boskiej i na rozpoczęcie w Wielki Czwartek Triduum Paschalnego".

Historia wsi, miejscowego kościoła i parafii obfituje w wielkie wydarzenia i to nie tylko w wymierz lokalnym. Istnieje kilka wersji tłumaczenia nazwy wsi leżącej na starym szlaku handlowym z Opola przez Jełowę, Laskowice i Kluczbork do Poznania. Być może pochodzi ona z niemieckiego Thule i jest identyczna jak nazwa samotnej, lodowej wyspy w Islandii, chociaż samotność naszych Tuł wiąże się raczej z polami i lasami. Może pochodzi od polskich słów "tulić" lub "tułać". Najbardziej prawdopodobną wydaje się wersja związana z zapisem w "Liber Fundationis Episcopatus Vratislaviensis" z 1303 roku gdzie znajdujemy nazwę Dlugi - Tulis, czyli Długie Tuły oznaczającą rozległa wieś a raczej nie długie lisy hasające wśród lasów.

Wieś zmieniała właścicieli. Były nimi rodziny: von Jaschinsky, von Dombrowka, von Frankenberg, von Blacha i von Fqtstenberg. Z rodem Blachów wiąże się historia budowy miejscowego kościoła. Otóż małżonkowie Bertha i Eduard, którzy zawarli związek małżeński w roku 1836, doczekali się wkrótce dwójki synów. Niestety dzieci zmarły. W kolejnych latach urodziły się trzy córki. Wtedy Blachowie udali się do Rzymu i tam w obecności papieża Piusa IX złożyli ślubowanie wybudowania świątyni na wzór katedry w Kolonii, jeżeli doczekają się potomka płci męskiej. 8 marca 1847 roku urodził się upragniony syn Emanuel a kościół w Tułach konsekrowano dziesięć lat później. Za sprawa księdza Alojzego Fietzka proboszcza z Piekar Śląskich świątynia jako jedna z wielu na Śląsku otrzymała papieskie przywileje i odpusty.

Parafia w Tułach powstała dekretem biskupa wrocławskiego Forstera z dnia 5 czerwca 1858 roku. Wcześniej wieś należała do pobliskich parafii w Lasowicach Małych, Bogacicy a od roku 1838 w Lasowicach Wielkich. W roku 1898 do tulskiej parafii włączono wieś Laskowice. Posługa jej kolejnych proboszczów była nacechowana wielką troską o miejscowy lud boży i budynek kościoła. Czterech pośród nich pochowano na przykościelnym cmentarzu. Są to księża: Apollinaris Müller, Viktor Krömer Stanislaus Kubinski i Erhardt Skrobek. Ostatni z wymienionych kapłanów urodził się w w roku 1904 w Borysławicach w powiecie kozielskim.

Jego ojciec był urzędnikiem państwowym a matka gospodyną domową. Studiował filozofię i teologię na Uniwersytecie Wrocławskim. Święcenia kapłańskie przyjął w Widnawie w oku 1929. Pracował jako prefekt Mniejszego Seminarium Duchownego "Gregorianum" w Głogówku, później jako wikary w parafii św. Antoniego w Gliwicach. Z powodu choroby, w latach 1938-1941 przebywa z matką w Raciborzu. Następnie jest adiutorem w parafii Dobrzeń Wielki aby w roku 1944 zostać proboszczem w Tułach. Pod koniec tego roku nakazano miejscowej ludności kopanie bunkrów i rowów przeciwpancernych, zaś po nowym roku przyszedł rozkaz opuszczenia wsi. Po przejściu frontu i bandy szabrowników wieś była zniszczona. Powróciła do niej tylko połowa mieszkańców, resztę stanowili przybysze z różnych stron Polski.

Szczególnym echem odbiła się jego postawa księdza Skrobka ze stycznia 1945 roku. Przed opuszczeniem parafii spowodowanym ucieczką przed frontem zabrał ze sobą monstrancję, kielichy mszalne oraz księgi metrykalne ratując je przed niechybnym zniszczeniem. Po wojnie pewne opory nie pozwoliły mu od razu powrócić do Tuł. Uczynił to dopiero w grudniu 1945 roku. W tym czasie prezbiterium kościoła było uszkodzone przez granat. W lutym 1946 roku świątynię oddano do ponownego użytku wiernych. Po kolejnych jedenastu latach zakupiono dzwony i odmalowano wnętrze kościoła. W kolejnych latach odnowiono stacje drogi krzyżowej, kolejne ołtarze i kaplicę św. Antoniego. Po wojnie budynek plebani był zniszczony więc proboszcz zamieszkał w sąsiedniej wsi. Powrócił dopiero po trzech latach.

W roku 1954 przewodził obchodom Roku Maryjnego oraz świętował 25-lecie kapłaństwa. Trzy lata później obchodzono stu lecie jego kościoła. Wielką pasją księdza Skrobka była muzyka. Potrafił grać na dziewięciu instrumentach. W roku 1965 w Tułach i w Laskowicach miała miejsce peregrynacja Obrazu Jasnogórskiego. Niestety stan zdrowia proboszcza bardzo się pogorszył. Już w roku 1962 biskup Jop powołał na adjutora parafii księdza Kwapisa. Kapłani zgodnie współpracowali ze sobą. Proboszcz zmarł 9 lutego 1966 roku. Mimo zimna i gołoledzi w pogrzebie uczestniczyło sześćdziesięciu księży i wielkie rzesze wiernych. Miejsce wiecznego spoczynku znalazł na miejscowym cmentarzu. Obok spoczywają matka i siostra kapłana. Ksiądz Skrobek pozostał w pamięci wiernych jako kapłan: skromny, życzliwy, stroniący od zaszczytów i bogactw, świetny krasomówca i ekumenista.

Dzisiejsze Tuły to podobnie jak dawniej wieś "skryta wśród lasów", której życie społeczne toczy się wokół parafii. Jej "dobrym duchem" jest miejscowy proboszcz. W jego osobie splatają się w całość dawne i obecne czasy. Jak pisze Daniel Pach we wspomnianej książce: "Mimo wkładu i zaangażowania mieszkańców potrzebna jest osoba przewodnika, który wszystkim kieruje i zarządza. Takim właśnie inspiratorem i wspaniałym organizatorem wszystkich przedsięwzięć jest pasterzujący od 21 lat ksiądz proboszcz Rajmund Kała".

Liczba katolików w Tułach stale maleje. Obecnie jest ich tylko dwustu (w roku 1986 - 340, w 1963 - 489). Mimo tego możemy być spokojni o ich trwanie i rozwój. Ostoją parafian jest przecież ich proboszcz godny następca swoich poprzedników w tym księdza Erhardta Skrobka. Z opisywanych Tuł pochodzi także młynarski ród Widerów. Jeden z jego członków Bernhard Widera pisał w latach 1800-1871 kronikę pt. "Zmaky, ktore się przidały na Tulskiem Gruncie od Roku Panskiego 1800". Jest to niebywała opowieść o kataklizmach i nieszczęściach, które dotknęły okolice. Pisane są pięknym, archaicznym językiem polskim używanym na co dzień przez Widerów. Ciekawostką jest także to, że niedaleko Tuł leży wieś zwana dawniej Marienfeld a dzisiaj nosząca nazwę Oś. Być może jest ona najkrótsza nazwą miejscową w Polsce.

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ