ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ PAWEŁ SKWARA

WIEŻE PSZOWSKIEJ BAZYLIKI

Ludwik Musioł jest autorem najlepszej, jak dotychczas, monografii dotyczącej parafii w Pszowie. Nosi ona tytuł "Pszów - monografia historyczna parafii". Pszów 1955 (maszynopis w posiadaniu parafii) i została wydana drukiem w roku 1998 pod tytułem: "Monografia historyczna Pszowa oraz zarys historyczny gminy i parafii Krzyszkowice w opracowaniu źródłowym Ludwika Musioła" obejmując swoją treścią rozdział "Pszów - monografia historyczna opracowana źródłowo - 1968 r." Autor wymienia proboszczów i wikarych przy kościele parafialnym począwszy od Jaśka (Jana) z Pszowa - kapelana księcia Pszemka raciborskiego w roku 1293: "Jesco de Psow, capellanus noster". W tym gronie, jedną z najbardziej znamienitych postaci, jeżeli nie najważniejszą, jest ksiądz Paweł Skwara, który był proboszczem w latach 1846-1883.

Urodził się w roku 1883 w Wójtowej Wsi pod Gliwicami. Święcenia kapłańskie przyjął we Wrocławiu z rąk biskupa sufragana Daniela Latuska w roku 1843, a następnie rozpoczął pracę duszpasterską w Łanach. Tam, dwa lata później, w czasie wizytacji tego samego biskupa usłyszał słowa, które zaważyły na jego dalszym życiu: "Księżoszku, już tu niedługo pobędziesz, bo pójdziesz na góreczkę, gdzie Cię potrzebujemy". Tajemniczą "góreczką" był Pszów. Tam właśnie ksiądz Skwara został dekretowany, aby kolejno być administratorem, a po śmierci księdza Joachimskiego, proboszczem miejscowej parafii. Spośród wielu zasług księdza Pawła należy wymienić fakt wydania drukiem pracy dotyczącej historii pszowskiej parafii.

Była to pierwsza w skali Górnego Śląska tego rodzaju publikacja o parafii wiejskiej i samej miejscowości. Tytuł dzieła wydanego w roku 1861 po niemiecku a w roku następnym po polsku brzmiał: "Kronika czyli historyczna wiadomość o Pszowie, farnem i pątniem miejscu w Rybnickim powiecie w Pruskiem Górnem Szlązku, z dodatkiem Kroniki o Rudułtowskiej ku Pszowu przyłączonej Parafii". Książkę napisał ksiądz Skwara wraz ze swoim ówczesnym wikarym, księdzem Augustynem Wolczykiem. Oto opina współczesnego znawcy tematu Piotra Siemko na temat wyżej wymienionej publikacji: "Mimo, że autorzy nie ustrzegli się błędów w opracowaniu starszych dziejów, to pracę tę uznać należy za rzetelną, zwłaszcza jak na ówczesny stan wiedzy historycznej, a opis czasów sprawowania posługi duszpasterskiej przez autorów jest przekazem z pierwszej ręki".

Ksiądz Skwara zmarł 28 marca 1883 roku. W pogrzebie kapłana uczestniczyło 34 księży, trumnę nieśli sołtysi ze wsi znajdujących się na terenie parafii pszowskiej, a miejscowi górnicy utworzyli szpaler. Zwłoki proboszcza złożono w murowanym grobowcu, w tzw. rzymskiej kaplicy. Działalność księdza Skwary to pasmo wielu inicjatyw zmierzających do upiększenia miejscowego kościoła i kalwarii, a co za tym idzie, wyniesienia Pszowa do rangi jednego z najważniejszych miejsc pątniczych na ówczesnym Górnym Śląsku. Dobudował dwie wieże pszowskiej świątyni, co stanowiło wotum za udaną akcję odnowy religijnej związaną z ruchem abstynenckim kierowanym przez księdza Alojzego Ficka z Piekar, częstego gościa na pszowskich odpustach.

Niestrudzony proboszcz odnowił i upiększył świątynię (1862), która została konsekrowana przez biskupa wrocławskiego Adriana Włodarskiego. Wybudował małą Kalwarię na placu przykościelnym (1855), stacje Drogi Krzyżowej wokół kościoła oraz dwa kilometry od świątyni dużą Kalwarię z 14 kaplicami (1906 - 1929). Niebywała atmosfera Pszowa, mistycyzm miejsca, udziela się również współczesnym jego mieszkańcom. Urodzony w Pszowie ksiądz profesor Jerzy Szymik, teolog i poeta, w swoim "Dzienniku paszowskim" pisze: "(...) moja duchowa wędrówka jest zawsze jakimś wariantem drogi do Pszowa (...). Ale Pszów, jak go pojmuję, to coś więcej niż miejsce. Jest trochę jak Ziemia Kanaan, trochę jak Itaka, przypomina też Macondo. I ma coś z Miłoszowej Litwy. Jest też na pewno antytezą bezdomności i wykorzenienia.

Pszów to ludzie, z których miłości jestem, ich wspólnota, ich groby. Pszów to książki, spotkania, wydarzenia. Początki wielkich zachwytów i trwóg, cała duchowo - cielesna tkanka mojego życia. To Kościół, w którym po raz pierwszy dopadło mnie piękno zapachu starych modlitewników, gdzie zrozumiałem pewnego dziecięcego dnia, że Matka Boska z cudownego obrazu uśmiecha się osobiście do mnie". Piękne słowa - uosobienia miłości człowieka do świata jego "małej Ojczyzny". Dzisiaj Pszów to Sanktuarium Matki Boskiej Uśmiechniętej, od wieków otwarte kulturowo, duchowo i historycznie w stronę: Polski, Austrii, Moraw, Prus i Niemiec, z kościołem Narodzenia NMP obdarzonym breve papieża Piusa VI (1795) dzięki któremu wierni mogą zyskać odpust zupełny pod warunkiem odwiedzenia i modlitwy w świątyni Pszów to swoisty "genius loci" przeistoczony w "genius Silesiae", śląski realizm, twardość i pracowitość znaczone mistycyzmem.

Pszów to słynący cudami obraz Matki Boskiej, przywieziony tutaj przez pielgrzymów w roku 1772 z Częstochowy i przemalowany przez malarza Franciszka Siedleckiego. Był On trzykrotnie koronowany: w roku 1732 oraz w roku 1976 i 1989 - po kolejnych kradzieżach koron. Pszów to kult Matki Boskiej, o którym powiedział w roku 1997 obecny tutaj kardynał Joachim Meissner: "Waszym największym "dobrem eksportowym" jest Maryja! To jest Wasz oryginalny wkład do jednoczącej się Europy". Pszów to słowa hymnu:

Królową jesteś nad doliną Odry.
I złotym kluczem do Morawskiej Bramy
Dla ziemi śląskiej Boskim darem szczodrym
Twój uśmiech leczy wszystkie serca rany.

Pszów to cud śląskiego pielgrzymowania, począwszy od roku 1727 i oddanych mu duszpasterzy, jak ksiądz Skwara, o którym pisał "Katolik" w roku 1883: "Ksiądz farorz procesje wesoło witał, a było ich niekiedy tyle, że ledwie jedna do kościoła wstąpiła, już się druga zbliżała. Każda po swojemu grała, śpiewała, ale głos księdza Skwary przegłosił wszystkich". Pszów to wreszcie wieże bazyliki - dzieło proboszcza Skwary o których pisze ksiądz Szymik:

Wieżom przybyło strzelistości, Kronice Pszowa przybyło stronic, Skwarze ubyło zdrowia. Pierwsze szrony błyszczały rankami na gałęziach jarzębin i hebzu, a ciemna wilgoć szła od Łangu, spod Szczybnej Kampy i lepką mgłą oplatała pola i ludzi.

Skwara i Szymik, wieże bazyliki i Matka Boska Uśmiechnięta - to Pszów, śląski "genius loci" - duch miejsca.

[Rozmiar: 128988 bajtów]

Bazylika Narodzenia NMP w Pszowie

[Rozmiar: 128416 bajtów] [Rozmiar: 131072 bajtów]

Obraz Matki Bożej Pszowskiej

[Rozmiar: 102285 bajtów] [Rozmiar: 131960 bajtów] [Rozmiar: 115185 bajtów]

Fot. Piotr Ściborski

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ