ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ JAN ŚLIWKA

HISTORIA TRUDNEJ DECYZJI

Życie księdza Jana Śliwki rozpoczęło się 31 stycznia 1887 roku w Gliwicach. Był synem Ludwika i Barbary Śliwków, właścicieli gospodarstwa rolnego. Uczył się w gimnazjum w Gliwicach i Strzelcach Opolskich a następnie, z przerwą na odbycie służby wojskowej, ukończył studia teologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim. 25 czerwca 1916 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk kardynała Adolfa Bertrama. Był wikarym w Ziemięcicach, Oleśnie, Janowie koło Mysłowic i w Mikołowie. Po zdaniu stosownego egzaminu otrzymał dekret administratora parafii w Chwałowicach erygowanej 1 sierpnia 1925 roku. Wierni wcześniej należący do parafii jankowickiej odbywali swoje nabożeństwa przy przydrożnej kapliczce ku czci Matki Boskiej, w cechowni kopalni, a następnie w powiększonej kaplicy. Ksiądz Śliwka rozpoczął więc swoją posługę od budowy nowego kościoła. Jej poświęcenie nastąpiło już w październiku 1928 roku, dwa lata później wybudowano plebanię. W roku 1929 zasłużony duszpasterz otrzymał odznaczenie "Pro Ecclessia et Pontifice". Aktywność polskiego księdza nie była na rękę miejscowym Niemcom. Na krótko przed wybuchem wojny ksiądz Śliwka znalazł się w tzw. księdze gończej "Sonderfahndungsbuch Polen", która zawierała nazwiska największych wrogów III Rzeszy przeznaczonych do natychmiastowej likwidacji.

1 września 1939 roku był dniem, który na zawsze odmienił losy chwałowickiego proboszcza. Ku zdumieniu wiernych przerwał odprawianie mszy świętej i opuściwszy wraz z siostrą parafię, uciekł na wschód. Przeprawił się przez Puszczę Sandomierską, prawdopodobnie z późniejszym biskupem Herbertem Bednorzem. Wkrótce musiał zawrócić, gdyż 17 września nastąpiła agresja wojsk Armii Czerwonej na Polską. Okupację przeżył najpierw w Częstochowie, a następnie w Ząbkowicach. Stale był nękany przez Niemców. Przesłuchania na gestapo i obawa o życie zrujnowały jego zdrowie do tego stopnia, że pod koniec wojny doznał paraliżu ciała. To było jednym z powodów uniemożliwiających mu ponowne zarządzanie swoją parafią. Kolejnym był fakt objęcia parafii, w kwietniu 1941 roku, przez księdza Engelberta Październego. Księdzu Śliwce zarzucano pozostawienie swoich byłych parafian na łasce losu i to w tak trudnych wojennych czasach. Zamieszkał wraz z siostrą w wynajętym mieszkaniu w Rybniku, wierząc, że kiedyś wróci do Chwałowic. Stało się tak, niestety, dopiero po śmierci kapłana, 20 stycznia 1950 roku. Został pochowany wśród swoich na chwałowickim cmentarzu.

W postępowaniu księdza Jana Śliwki skupia się odwieczny problem moralny czy lepiej poddać się i uratować życie, aby w przyszłości kontynuować rozpoczęte dzieło, czy raczej z honorem zginąć. Historia zna przykłady potwierdzające zasadność tych tak różnych wyborów. Leonidas, król antycznej Sparty, w bitwie pod Termopilami poległ wraz ze swoimi wojownikami wierny zasadzie, iż Spartanin może z wojny wrócić tylko "z tarczą lub na tarczy", czyli jako zwycięzca lub poległy w boju i niesiony na tarczach swoich żołnierzy. Doktor Janusz Korczak poszedł na śmierć, nie opuszczając w tej drodze dzieci powierzonych jego opiece. Prezydent Warszawy Stefan Starzyński poniósł śmierć, gdyż dobrowolnie nie opuścił miasta w pierwszych dniach wojny i okupacji. Mickiewiczowski Ordon zginął na swojej reducie, a Wołodyjowski i Ketling wysadzili się w Kamieńcu Podolskim, aby nie oddać twierdzy Turkom. Godny najwyższego uznania romantyczno- mitologiczny obraz Polaka gotowego na śmieć dla idei , może u niektórych budzić wątpliwości. Historia także tutaj dostarcza pewnych argumentów. Napoleon zostawił swoją armię w Rosji, aby stworzyć we Francji następną i prowadzić dalszą walkę z wojskami wrogiej sobie koalicji. Major Henryk Sucharski oddał Westerplatte, gdy uznał, że dalsza walka jest bezcelowa. Naczelny wódz wojsk polskiego Wrześni Edward Rydz - Śmigły wydał rozkaz ewakuacji wojska przez Rumunię na zachód Europy, aby tam prowadzić dalszą walkę. Na okupowanym Śląsku, hierarchia kościelna sugerowała ludności podpisywanie tzw. volkslisty i nie odmawianie wstępowania do armii wroga, tłumacząc to po części zasadą mniejszego zła. Wojenne losy księdza Jan Śliwki są więc trudne do oceny, szczególnie w kontekście tego, że życie ludzkie ma największą wartość.

Miejsce wiecznego spoczynku księdza Jana Śliwki, Chwałowice, to obecnie jedna z dzielnic Rybnika. Jej symbolem jest kopalnia założona przed ponad stu laty przez Gwidona Henckel von Donnersmarcka i nazwana po prostu "Donnersmarck". Po II wojnie światowej przyjęła nazwę dzielnicy Rybnika. Chwałowice to miejsce życia i działalności patriotycznej rodziny Pukowców, szczególnie związanej z przedwojennym harcerstwem. W miejscowej parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus czci się patronkę urodzoną w roku 1873 we francuskim Alecon, karmelitankę, autorkę sławnych "Dziejów duszy", patronkę Francji. Jej krótkie życie, zmarła w roku 1895, pozwoliło jednak na ogłoszenia Teresy Martin błogosławioną(1923) i świętą (1925). Dzięki staraniom miejscowego proboszcza księdza Teodora Suchonia, arcybiskup Damian Zimoń - Metropolita Katowicki, ustanowił chwałowicką świątynię Sanktuarium Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus, co uroczyście ogłoszono wiernym 15 maja 2005 roku. Nieopodal kościoła, na cmentarzu parafialnym, niejako w cieniu sanktuarium, w grobowcu chwałowickich proboszczów spoczywają: ksiądz Jan Śliwka i ks. Henryk Rothkegel, zaś z boku diakon Mirosław Kalinowski. W oddali widać kopalniane hałdy. Okolica piękna, lecz nadszarpnięta zębem przemysłowej działalności człowieka, stała się miejscem spoczynku księdza o barwnej i niekonwencjonalnej biografii. Był tchórzem czy realistą? Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Jednego możemy być pewni, był zwykłym człowiekiem i jak każdy z nas miał wielką potrzebę niesienia dobra, ale i skłonność do robienia błędów życiowych.

[Rozmiar: 123100 bajtów]

Sanktuarium Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus w Rybniku-Chwałowicach

[Rozmiar: 128971 bajtów] [Rozmiar: 130244 bajtów]

Fot. Piotr Ściborski

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ