ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ ANTONI STABIK

GLIWICE - ŚLĄSKA CZĘSTOCHOWA

Biografia księdza Antoniego Stabika zawiera wiele interesujących wydarzeń z zakresu jego pacy duszpasterskiej jak i osiągnięć pisarskich, co stanowiło nieodłączny element działalności wielu śląskich kapłanów XIX wieku. Urodził się 13 czerwca 1807 roku w Mikołowie w rodzinie szewca Augustyna i Katarzyny z Drozdów. Dzięki pomocy materialnej nauczyciela z Olesna, Henryka Wolffa, uczył się w gliwickim gimnazjum. Po śmierci swojego dobroczyńcy utrzymywał się z udzielanych korepetycji. W roku 1829 rozpoczął studia teologiczne we Wrocławiu, zaś cztery lata później przyjął święcenia kapłańskie.

Pracował kolejno w Pilchowicach, Mikołowie, aby w roku 1842 otrzymać urząd administratora w Łące koło Pszczyny. Tam stał się znany jako orędownik praw językowych dla Polaków, zwiększenia liczby polskich studentów w alumnacie oraz przyznanie im pomocy finansowej. Rok później został przeniesiony jako administrator do Michałkowic koło Bytomia, gdzie pracował do śmieci, która nastąpiła 1 września 1887 roku. Został pochowany na miejscowym cmentarzu. W pracy duszpasterskiej nękały go liczne problemy.

Zagrożeniem dla jego parafian był np. J. Ronge, założyciel narodowego kościoła niemieckiego, germanizator wspomagany przez władze niemieckie. Podobnie problemy księdza wiązały się ze zwalczaniem starokatolicyzmu rozpowszechnionego przez P. Kamińskiego, byłego kapłana. Stabik wspomagał proboszcza Alojzego Ficka z Piekar w jego akcjach antyalkoholowych, a w czasie epidemii tyfusu głodowego (1847-1848) krytykował rząd pruski za brak należytego wsparcia dla potrzebujących. W latach 1864-1865 podróżował do Włoch i do Ziemi Świętej. Głosił kazania w Piekarach i na Górze Św. Anny oraz jak obliczono, wygłosił ponad 50 kazań prymicyjnych. Działał aktywnie na rzecz oświaty, będąc nawet powiatowym inspektorem szkolnym. Dokonał podziału swojej coraz liczniejszej parafii i wybudował kościół w Siemianowicach.

Za niebywałe zasługi otrzymał od biskupa wrocławskiego godność radcy duchownego. Równie bogata była jego działalność pisarska. Wydawał "Kalendarz katolicki dla ludu górnośląskiego" (1846-1850), napisał zbiór wierszy i opublikował je pod tytułem "Żarty, nieżarty, czyli Wierszoklectwa wesołych i poważnych marzeń" stanowiące zbiór wierszy okolicznościowych dedykowanych znajomym. Był autorem powieści dla ludu "Wierne zwierzęta", sztuki dramatycznej "Fraszka pasterska", tłumaczeń utworów: F. Schillera i M. Opitza. Aktywnie działał na polu dziennikarskim, pisząc do "Tygodnika Katolickiego", "Zwiastuna Górnośląskiego", "Katolika", "Schlesisches Kirchenblatt". Napisał "Katechizm biblijny", czytankę "Ziemia Święta", kilka książeczek do nabożeństwa.

Pod koniec życia niestrudzony ksiądz stracił wzrok, lecz nadal dyktował z pamięci swoje wiersze. Szczególną popularnością cieszył się jego heroiczno-żartobliwe "Gliwiczanki", których pierwowzorem był inny utwór, autorstwa wrocławianina Opitza, być może prawnuka sławnego poety Martina Opitza. Treścią "Gliwiczanek" jest oblężenie Gliwic przez "Szwedów" a właściwie przez duńskie wojska Mansfelda w kwietniu 1626 roku porównywane do późniejszego o trzydzieści lat oblężenia Jasnej Góry w czasie potopu szwedzkiego 1655 roku. Otóż w czasie tego oblężenia gliwiczanki miały ugotować kaszę jaglaną, zmieszać ją ze smołą i wysypać na głowy napastników. Źródła historyczne głoszą także, że w czasie oblężenia jeden z mieszczan zabił przywódcę Szwedów wystrzelonym przez siebie srebrnym guzikiem.

Spryt gliwickich kobiet polegał również na tym, że podczas pobytu w mieście parlamentarzystów wroga, te przed każdym z domostw postawiły kilka beczek wypełnionych po brzegi kaszą, co wskazywało na wielkie zapasy żywności w mieście gwarantujące długą obronę. Prawda była inna, beczki były odwrócone do góry dnem a kaszę nasypano na deski. Sami wrogowie opowiadali także o tym, że w czasie oblężenia nad miastem unosiła się mgła a w niej wizerunek Matki Boskiej otaczającej swym płaszczem obrońców. Po udanej obronie miasta Gliwiczanie przyrzekli co roku pielgrzymować na Jasną Górę do Częstochowy i dotrzymywali danego słowa aż do czasów przejęcia Śląska przez Prus, gdy wobec zakazu władz, pielgrzymi wybierali jako miejsca pątnicze Pszów i Górę św. Anny. Stabik w "Gliwiczankach" pisze między innymi:

Krwawa wojna się toczyła,
Która lat trzydzieści trwała,
W tej-to chytrość zwyciężyła
I Gliwice ratowała,
Chytrość kobieca i sztuka,
Co nawet biesa oszuka.

Niestety przytoczona legenda została całkowicie zapomniana nawet w samych Gliwicach. "Gliwiczanki", zostały zapomniane, podobnie jak prawie cały dorobek literacki księdza Stabika. Zasadnicza jego część bezpowrotnie zaginęła. Na szczęście sam Stabik znalazł uznanie u kilku dawnych i współczesnych piewców jego talentu literackiego, takich jak: J. Kudera, J. Pośpiech, J. Wycisło czy A. Halor. Stabik nie stał się także wzorem dla obecnych kapłanów, spośród których tylko nieliczni realizują się w twórczości literackiej. Podyktowane jest nie tylko brakiem talentu porównywalnego z tym, który posiadał michałkowicki proboszcz, ale także zmieniającym się na przestrzeni wieków modelem sprawowania posługi duszpasterskiej.

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ