ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ FRANCISZEK STRZYŻ

NIEMIEC LOJALNY WOBEC POLSKIEGO BISKUPA

Ksiądz Franciszek Strzyż przyszedł na świat 4 października 1876 roku w Żyrowej w powiecie strzeleckim jako syn Antoniego i Józefiny z domu Wawro. Ukończył miejscową szkołę elementarną, następnie gimnazjum w Bytomiu, a po maturze rozpoczął studia teologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim. Święcenia kapłańskie przyjął 23 czerwca 1902 roku. Jego placówkami duszpasterskimi kolejno były: parafia Mariacka w Katowicach i parafia Wniebowzięcia NMP w Raciborzu. W roku 1914 został ustanowiony kuratusem w Goduli a cztery lata później otrzymał zezwolenie na używanie tytułu proboszcza, aby w roku 1925, decyzją administratora apostolskiego księdza Augusta Hlonda, stać się pełnoprawnym proboszczem.

Godula to niezwykle ciekawe miejsce na mapie dawnego i ówczesnego Górnego Śląska. Jej rozwój datowany jest na pierwszą połowę XIX wieku. W okolicy powstały wtedy huty cynku „Gute Hoffnung”, „Morgenroth” a później „Godullahütte” od imienia której nazwano całą osadę. W latach 1858-1861 w jej sąsiedztwie, a właściwie wokół placu targowego wybudowano budynki, które dały początek centrum dzisiejszej Goduli. W roku 1875 weszła ona w skład obszaru dworskiego Orzegów. Od roku 1924 istniała już gmina Godula. W roku 1951 przyłączono ją do Rudy, a osiem lat później weszła w skład miasta Ruda Śląska.

W połowie XIX wieku mieszkańcy okolicznych osiedli należeli do parafii w Bytomiu. Następnie zaczęto odprawiać msze święte w szkole w Orzegowie a później w kaplicy św. Józefa w Goduli. Dzięki staraniom bytomskiego proboszcza księdza Józefa Szafranka w roku 1866 nastąpił podział jego parafii, a kuratusem w Goduli zastał ksiądz Fryderyk Hofrichter. Parafia Ścięcia św. Jana Chrzciciela w roku 1871 doczekała się nowego kościoła. Jest to budowla orientowana, na planie krzyża łacińskiego, trzynawowa, pseudohalowa z wieżą z trzema dzwonami. Jej fundatorami byli Jan i Joanna z Gryzików hrabiowie Schaffgotschowie.

Ksiądz Franciszek Strzyż w roku 1925 został pierwszym proboszczem parafii charakteryzującej się zróżnicowaniem narodowościowym. Nie krył się z wyraźnie nienieckimi przekonaniami, lecz jak podkreśla w jednej ze swoich prac ksiądz profesor Jerzy Myszor: „cieszył się opinią sprawiedliwego i roztropnego”. Niestety w okresie międzywojennym, także w jego parafii, narastały problemy i konflikty w stosunkach polsko-niemieckich. Miejscowy oddział Związku Obrony Kresów Zachodnich oskarżał kapłana przed władzami kurii o germanizowanie ministrantów i działanie na szkodę polskich towarzystw. Ksiądz Strzyż tłumaczył swoje postępowanie troską o morale parafian i potrzebą władania przez ministrantów językiem polskim i niemieckim.

Niezwykłość tego kapłana polegała na tym, że był Niemcem z przekonania, co jednak nie przeszkadzało mu w uzyskaniu ogromnego zaufania ze strony biskupa Stanisława Adamskiego. Ten, jako głowa Kościoła lokalnego, włączał kapłana w nurt życia diecezji, np. Akcji Katolickiej. Z powodu postępującej choroby serca ksiądz Strzyż, 1 grudnia 1938 roku, poprosił biskupa o wyrażenie zgody na jego rezygnację z parafii. Miało to nastąpić 1 października 1939 roku. Przewidywalny tok wydarzeń przerwał wybuch II wojny światowej. Na prośbę dyrektorów miejscowych niemieckich spółek przemysłowych i zgodnie z decyzją biskupa ksiądz Franciszek pozostał na urzędzie proboszczowskim.

Zupełny zwrot w życiu godulskiego kapłana nastąpił 8 stycznia 1940 roku. Wtedy to, pod naciskiem ministerstwa do spraw kościelnych III Rzeszy, za radą Episkopatu Niemiec i kardynała Bertrama, biskup Adamski mianował księdza Franciszka Strzyża wikariuszem generalnym diecezji katowickiej. Miało to załagodzić napięcie w stosunkach pomiędzy władzami okupacyjnymi a kurią katowicką. Wcześniej urząd ten piastował ksiądz biskup Juliusz Bieniek. Nowy wikariusz szybko zdobył uznanie władz kościelnych. Wkrótce został mianowany prałatem papieskim, kanonikiem honorowym Kapituły oraz radcą ordynariatu.

Ocena jego działalności w tym okresie budzi jednak wiele dwuznaczności. Z jednej strony realizował akcje mające na celu doskonalenie znajomości języka niemieckiego przez księży diecezjalnych, eliminowanie duszpasterzy urodzonych poza Śląskiem, usuwanie języka polskiego z liturgii kościelnej, składanie przez księży podań o tzw. volkslistę. Z drugiej strony walczył, niestety nieskutecznie, o zaprzestanie przez władze niemieckie konfiskaty mienia kościelnego, majątków ziemskich i zakonnych. Wykazał się troską o kościół parafialny, ratował kapłanów przed represjami i deportacją. O jego bezgranicznej lojalności wobec biskupa Adamskiego świadczy fakt, iż wraz z wygnaniem biskupów z diecezji, 2 marca 1941 roku, złożył rezygnację z urzędu wikariusza generalnego. W maju tego roku przejął go ksiądz Franciszek Woźnica.

Ksiądz Strzyż od wielu lat chorował na serce, a wydarzenia wojenne jeszcze bardziej pogarszały jego stan zdrowia. Przygnieciony ciężarem własnych niepowodzeń, w obliczu wiadomości o konfiskacie przez okupanta budynku kurii, zmarł 3 czerwca 1942 roku w Goduli. Pogrzeb odbył się dwa dni później. Ksiądz Strzyż spoczął na miejscowym cmentarzu parafialnym. Na pomniku widnieje napis: „Praelatus Franciscus Strzyż Vicarius Generalis parochu 1910-1942, 4.10.1874- 3.06.1942 R.I.P.”. Ozdabia go złoty kielich z hostią, u boku którego widnieją dwa krzyże.

Historię bardzo ciekawego wydarzenia, które mogło się stać powodem śmierci księdza Strzyża przedstawia Sabina Jarausz w artykule zatytułowanym „Patroni ulic mojego miasta”. Autorka opisuje wydarzenie wojenne związane z polskim podziemiem na Górnym Śląsku reprezentowanym przez Polskie Siły Zbrojne a później Armię Krajową liczącą w Goduli 180 osób. W listopadzie 1941 roku zostali aresztowani Ignacy Nowak i Antoni Tiałkowski . Osadzono ich we więzieniu w Mysłowicach. W czwartek 12 lutego 1942 roku około godziny 13.00, mimo wstawiennictwa księdza Strzyża, na dawnym placu targowym doszło do publicznej egzekucji więźniów. Pod przymusem uczestniczyli w niej powstańcy śląscy, młodzież szkolna, mieszkańcy Goduli i dwaj inni skazani. Nad akcją czuwały jednostki SA i SS. Wyrok odczytano po polsku i po niemiecku. Ostatnie słowa skazanych brzmiały: „Niech żyje Polska” i „Niech żyje Chrystus Król”. Umierającym rozgrzeszenia udzielił ksiądz Franciszek Strzyż. Uczynił to z okna poddasza swojego probostwa.

Pierwsze skojarzenie z miejscowością Godula musi prowadzić nas w stronę osoby Karola Goduli, którego nazwisko dało nazwę tej miejscowości. Jest on postacią niezwykle zasłużoną dla początków i rozwoju przemysłu na Górnym Śląsku. Był człowiekiem niezwykle inteligentnym i przedsiębiorczym, co pozwoliło mu na zdobycie ogromnego majątku, który w roku 1848 zapisał swojej wychowanicy, wspomnianej już Joannie Gryzik. Życie Karola Goduli owiane było wieloma tajemnicami, co często przesłaniało niecodzienne zasługi. W tak zwanych „godullaromanach” nazywano go człowiekiem zaprzedanym diabłu-sprawcy jego bogactwa, mówiono o tym, że był typem tajemniczego samotnika żyjącego w skromnych warunkach, podkreślano jego kalectwo i domniemane ojcostwo Joanny.

Do grona wybitnych osobowości dzisiejszej Goduli – dzielnicy Rudy Śląskiej musimy zaliczyć także księdza proboszcza Franciszka Strzyża. Żył w ciężkich czasach. Znalazł się pomiędzy poczuciem swej opcji narodowej, a wiernością wobec lokalnego i powszechnego Kościoła. Chore serce kapłana nie wytrzymało tej próby. Pozostała pamięć wyrażona słowami wiersza Heleny Jarek „Nasz wspólny dom”. „(…)Dałeś Twej Twierdzy tak zacnych kapłanów, którzy nam drogę do Ciebie znaczyli. Byśmy we wierze i zbawczej nadziei, we wspólnocie zawsze braćmi sobie byli. Dziś tym Szafarzom wszelkim łask Bożych, tym co odeszli i tym, którzy żyją. My z głębi serca dzięki swe składamy i Twojej Dobroci Bożej ich polecamy.”

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ