ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

MICHAŁ WILLMANN

MALARZ ŚLĄSKICH CYSTERSÓW

Zakon cystersów powstał w XI wieku we Francji. W krótkim czasie pod jego oddziaływaniem znalazła się prawie cała Europa. Założycielem zakonu był św. Robert, opat zakonu benedyktynów, który w roku 1098 stworzył w Burgundii w miejscowości Citeaux (po łacinie Cistercium) nowy klasztor. Dewizą zakonników stały się: modlitwa i asceza oraz praca fizyczna - "ora et labora". Jednymi z czterech pierwszych filii wspomnianego zakonu były opactwa w Morimond i w Clairvaux, jak wkrótce się okazało, ich filiami stały się opactwa na ziemiach polskich. Cystersi zadziwiali swoją gospodarnością całą Europę. Uprawiali ziemię, hodowali zwierzęta, zajmowali się ogrodnictwem, sadownictwem, pszczelarstwem, zakładali stawy rybne, młyny, gorzelnie, browary, tkalnie, dali początek górnictwu i hutnictwu. Nie zaniedbywali spraw kultury prowadząc: szkoły, skryptoria i biblioteki. Na ziemie polskie cystersi przybyli w połowie XII wieku i swoje pierwsze klasztory założyli w Łęknie i w Jędrzejowie.

Pierwszą górnośląską filią jędrzejowskiego klasztoru było opactwo w Rudach założone w 1258 roku, skąd w roku 1286 cystersi powędrowali dalej, do Jemielnicy koło Strzelec. Inne śląskie opactwa powstały w: Trzebnicy, Henrykowie, Kamieńcu Ząbkowickim, Krzeszowie i w Lubiążu. Z tą ostatnią miejscowością w szczególny sposób wiąże się postać malarza śląskich cystersów, Michała Leopolda Willmanna, zwanego "śląskim Tycjanem" ( Tycjan - malarz włoski, jeden z największych mistrzów renesansu). Dostąpił on niebywałego zaszczytu - wbrew regule zakonnej, nie będąc dostojnikiem zakonu ani nawet mnichem, w drodze szczególnego przywileju, został pochowany w krypcie opatów kościoła klasztornego w Lubiążu. Czym zasłużył sobie na to, ten największy malarz XVII wiecznego Śląska?

Urodził się w roku 1630 w Królewcu. Był synem malarza, Piotra, u którego pobierał pierwsze nauki. Studia w zakresie malarstwa kontynuował w Niderlandach (obecnie Holandia).Duży wpływ na młodego artystę wywarła twórczości Rubensa, van Dycka i Rembrandta. Po ukończeniu studiów Willmann dużo podróżował, przebywał w Gdańsku, Pradze, Berlinie i Wrocław. W roku 1660 na stałe osiadł w Lubiążu, wcześniej przeszedł na wiarę katolicką, przybierając imiona: Leopold - na cześć ówczesnego cesarza, i Michał - przez wzgląd na patrona malarzy. Zamieszkał w domu ofiarowanym mu przez cystersów. Dwa lata później zawarł związek małżeński z wdową Heleną Reginą Liszka. Artysta specjalizował się w malarstwie sztalugowym, lecz malował także freski i uprawiał grafikę. Projektował i polichromował ołtarze. Odbiorcami jego prac byli miejscowi cystersi a także świątynie wrocławskie i cysterskie w Krzeszowie, Henrykowie, Trzebnicy i Kamieniu Ząbkowickim.

Willmann był człowiekiem głęboko wierzącym, oddanym Kościołowi i cystersom. Wedle legendy miewał wizje religijne, a jego ciało nie uległo rozkładowi. Był malarzem obdarzonym niezwykłą wyobraźnią, autorem malowideł pełnych blasku a jednocześnie grozy, twórcą dzieł przedstawiających straszliwe i cudowne przypowieści ze Starego i Nowego Testamentu. Zmarł w wieku 76 lat w Lubiążu i jak już wspomniano, jako "domicellariusa" pochowano go w krypcie zakonnej kościoła klasztornego, gdzie jego doczesne szczątki spoczywają do dnia dzisiejszego. Pasierb Willmana, Jan Krzysztof Liszka, jego uczeń, został czołowym czeskim malarzem, ten sam zawód wybrał także syn mistrza. Jedna z córek artysty należała do zakonu Urszulanek.

W chwili obecnej istnieje w Polsce jedynie osiem klasztorów cysterskich, w których przebywa 132 zakonników. Pozostało jednak ogromne dziedzictwo przeszłości, które budzi do dzisiaj uznanie współczesnych. Z inicjatywy Rady Europy stworzono "Szlak Cystersów", będący "Europejskim szlakiem kulturowym". Łączy on dawne i istniejące do dzisiaj klasztory. Polski odcinek tego szlaku prowadzi między innymi przez Rudy, które miały i mają dla Górnego Śląska ogromne znaczenie cywilizacyjne, gospodarcze i kulturowe.

Rudy są jednym z naszych pomostów do wspólnej Europy, świadectwem europejskiego wymiaru naszej kultury. Dowodzą tego, że Europejczykami byliśmy już w XII wieku i że w kręgu państw Europy jest nasze miejsce. Po Michale Willmanie pozostały liczne dzieła, które możemy podziwiać w obiektach sakralnych i muzeach całego Śląska, a nawet w Muzeum Narodowym w Warszawie. Jeżeli ktoś nie wierzy w geniusz tego artysty, zapraszam do kościoła św. Wawrzyńca w Ligockiej Kuźni, dzielnicy Rybnika. W ołtarzu głównym tej świątyni znajduje się obraz jej patrona, namalowany przez "śląskiego Tycjana".

[Rozmiar: 102242 bajtów]

Fot. Piotr Ściborski

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ