ŚLĄSKIE GROBY LUDZI KOŚCIOŁA

NORBERT NIESTOLIK

KSIĄDZ ANTONI WOJCIECH

POGRZEB JAKIEGO ŻORY JESZCZE NIE WIDZIAŁY

[Rozmiar: 42925 bajtów]

Ksiądz Antoni Wojciech urodził się 23 lutego 1881 roku w Grzawie w powiecie pszczyńskim. Był synem miejscowego wolnego sołtysa Tomasza i jego żony Teresy z domu Golus. Ukończył szkołę powszechną, a następnie gimnazjum w Pszczynie. Po maturze rozpoczął studia teologiczne we Wrocławiu. Święcenia kapłańskie przyjął 22 czerwca 1908 roku. Następnie został wikarym w Korfantowie koło Niemodlina (wtedy Friedland), gdzie urząd proboszcza pełnił jego krewniak - ksiądz Walenty Wojciech, późniejszy sufragan wrocławski. Ksiądz Wojciech w parafii pozostał przez kolejnych trzynaście lat, pełniąc również urząd jej proboszcza. Nigdy nie krył się ze swoją propolską orientacją.

Po podziale Górnego Śląska, który nastąpił po trzech powstaniach śląskich (1919-1921) i plebiscycie (21 marca 1921), nadarzyła się okazja do przejęcia jednej z parafii znajdującej się na terenach przyznanych Polsce. Wybór padł na Żory, gdzie miejscowy rządca Fryderyk Lech zrezygnował z urzędu, przenosząc się na tereny pozostałe w Niemczech. W tym momencie rozpoczął się okres pobytu księdza Wojciecha w Żorach związany z objęciem urzędu pierwszego polskiego proboszcza w dziejach tego miasta.

W pracy Jana Delowicza, miejscowego historyka, zamieszczonej w Gazecie Żorskiej czytamy: "Piastując swój urząd zjednał sobie pobożnością i charakterem sympatię całej parafii. Jego staraniom wierni zawdzięczali założenie nowego cmentarza, gruntowny remont wieży kościelnej i znaczne rozbudowanie plebani. W pracach tych miało także swój udział miasto.

W 1926 roku rozszerzono parafię przez przyłączenie sąsiednich gmin: Rogoźna, Folwarki, Wygoda i Nowa Wieś. Bardzo się również starał utrzymać w swej parafii spokój religijny, który był dla niego najważniejszy. Dlatego przez ludzi innych wyznań był uważany za człowieka o wytwornym charakterze i szlachetnym sposobie myślenia. Charakteryzowało go także jego umiłowanie, w szczególny sposób dla piękna przyrody".

Niezwykłą chwilą świadczącą o wielkim szacunku i wdzięczności parafian dla swojego proboszcza był czas jego śmierci oraz uroczystości pogrzebowych. W cytowanej pracy Delowicza czytamy: "Czego obawiano się już od dłuższego czasu, nastąpiło. Proboszcz Antoni Wojciech, duszpasterz tutejszej katolickiej parafii nie przebywa już wśród żywych. W niedzielę, 25 maja, odszedł do wieczności. W najlepszym męskim wieku 49 lat, po długiej i ciężkiej chorobie. Jakkolwiek wiadomość o śmierci proboszcza nie nadeszła nieoczekiwanie, to jednak wywołała głęboki wstrząs. I kiedy o godz. 7.00 dzwony kościoła zadzwoniły na żałobę, a czarną flagę wywieszono na kościelnej wieży, nie było chyba nikogo w naszym mieście, kto nie wspomniałby z głębokim żalem i szczerym, serdecznym współczuciem drogiego, ogólnie lubianego duszpasterza. Działał tutaj proboszcz Wojciech przez 8 i pół roku i przez cały ten czas był kapłanem, dla którego zbawienie powierzonych mu przez Boga dusz, liczyło się nade wszystko".

Pogrzeb kapłana stał się potężną manifestacją żałobną. Trumna z ciałem zmarłego została wystawiana w kościele parafialnym. Przez kolejny dzień i noc trzymano przy niej warty honorowe. Parafianie modlili się o spokój duszy ukochanego kapłana. Uroczystość pogrzebowa odbyła się w piątek 30 maja od godziny 10.00. Dom Boży nie mógł pomieścić wiernych. Wśród ponad osiemdziesięciu kapłanów byli obecni: wikary kapituły Kasperlik, infułat Kapica, prałaci: Skowroński, Milik, Miczek, Pucher, Gawlina. Mszę celebrował brat zmarłego ksiądz, Ludwik Wojciech z Królewskiej Huty w asyście księży: Bonka z Mysłowic i Kowalczyka z Żor. Mowę żałobną w języku polskim i niemieckim wygłosił ksiądz prałat Miczek z Warszowic.

Po wyprowadzeniu zwłok oddano salwę honorową, a następnie "ruszył prawie bezkresny orszak pogrzebowy: najpierw dzieci szkolne, potem związki z okrytymi kirem sztandarami, następnie siostry miłosierdzia i duchowieństwo. Za trumną szli krewni, przedstawiciele miejskich korporacji, rada kościelna i potężny tłum żałobników. Między nimi widziano między innymi: posła Korfantego i marszałka Sejmu Śląskiego Wolnego. Jak daleko sięgać myślą, nie widziały Żory takiego uczestnictwa w pogrzebie. Podniośle podziałało, że do żałobnych dzwonów katolickiego kościoła dołączyły dzwony nowego kościoła ewangelickiego". W ostatnim słowie uroczystości żałobnych, kanonik Loss z Pawłowic, skierował do zebranych prośbę o wystawienie nad grobem pomnika jako symbolu "miłości i wiernego uwielbienia" a "u trumny złożono nadzwyczaj liczne, częściowo kosztowne wieńce". Ciało kapłana złożono w grobie na tzw. nowym cmentarzu obok dużego krzyża cmentarnego. Spoczywa tam do dzisiaj.

Przy wejściu na żorski cmentarz wita nas brama z napisem "Ego sum resurrectio et vita". Po obydwu stronach alejki głównej znajdują się groby wiernych, zaś w jej środku spoczywają kapłani: ks. Franciszek Król - proboszcz i budowniczy kościoła w Rogoźnej, ks. Wiktor Drewniok - proboszcz w Kobiórze, ks. płk. Maksymilian Goszyc, ks. Adam Bieżanowski i ks. Joachim Jachowski - kapelan Sióstr Boromeuszek w Żorach. Najokazalszy pomnik wzniesiono na mogile księdza Antoniego Wojciecha. Na [pomniku nagrobnym zwieńczonym krzyżem i ozdobionym kielichem z hostią widnieje napis "ks. Antoni Wojciech, ur.23.2.1881w Grzawie pow. pszczyński, wyśw. 22.6.1908 w Wrocławiu, był proboszczem w Żorach od r.1921, umarł 25.5.1930r. R i P".

Dzisiejsze Żory to miasto pielęgnujący swoją historię. Na szczególną uwagę zasługuje działalność Towarzystwa Miłośników Miasta Żory. Jego członkowie są autorami lub animatorami ukazania się licznych wydawnictw dotyczących przeszłości i dna dzisiejszego swojego miasta. Szczególne cenne wydają się żorskie publikacje profesora Idziego Panica, polskie wydanie "Historii miasta Żory na Górnym Śląsku" księdza Augustyna Weltzla oraz wznowienie, staraniem Miejskiego Ośrodka Kultury, książki A. Nowacka "Kościół Farny pod Wezwaniem św. św. Filipa i Jakuba w Żorach" wydanej po raz pierwszy w Prudniku w roku 1900. W mieście prowadzone są działania o charakterze edukacyjnym skierowane do uczniów miejscowych szkół. W krajobrazie kulturowym miasta powstają nowe obiekty upamiętniające jego wielowiekową przeszłość. Niewątpliwie perłą architektury żorskiej jest kościół świętych apostołów Filipa i Jakuba związany także z posługą proboszcza Antoniego Wojciecha.

Pierwszy z patronów świątyni, święty Jakub, pochodził z Betsaidy i był uczniem Jana Chrzciciela. Później został powołany przez Jezusa. Wedle tradycji poniósł męczeńską śmierć w Hierapolis. Jest patronem pieśniarzy i czapników. Święty Jakub Młodszy był bratem apostołów: świętego Judy Tadeusza i prawdopodobnie Szymona. Po zmartwychwstaniu Jezusa pracował nad założeniem pierwszej gminy chrześcijańskiej a po śmierci Jakuba Starszego objął jej przewodnictwo. Zmarł przez ukamienowanie. Jego relikwie znajdują się obecnie w bazylice św. Filipa i Jakuba w Rzymie. Razem ze Świętym Filipem jest on patronem: kapeluszników, kramarzy, sklepikarzy, paszteciarzy, foluszników (rzemieślnicy czyszczący i zgęszczający płótno, uzyskując jego niezwykłą biel), garbarzy i cukierników. W Polsce święto ku czci tych świętych apostołów obchodzimy 6 maja.

Sama świątynia wybudowana została w XVI wieku najprawdopodobniej po roku 1583. W okresie reformacji przejęli ją protestanci, aby w roku 1629 mogła ponownie wrócić we władanie katolików. Kościół jak i całe miasto przeżyło kilka pożarów. 17 maja 1661 roku Żory spłonęły "do gruntu". Runęło sklepienie kościoła, spłonęło wyposażenie jego wnętrza, stopiły się dzwony. Z ich metalu odlano jednak nowy i poświęcono go patronom świętemu Filipowi i Jakubowi. Po pożarze, który wybuchł w mieście 11 maja 1702 roku, mieszkańcy corocznie, a tradycja ta przetrwała do dzisiaj, wychodzą na ulice Żor z pochodniami, zanosząc modlitwy o to, żeby podobna tragedia już nigdy się nie powtórzyła. Obecnie kościół świętych apostołów Filipa i Jakuba jest wyraźnym symbolem życia duchowego miasta i jego trwania w wierze. W prezbiterium króluje pochodzący z roku 1690 obraz Matki Bożej Miłosierdzia. Mieszkańcy miasta nazywają go z dumą wizerunkiem Matki Boskiej Żorskiej.

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ